Siatkarze Piotra Gruszki bardzo dobrze rozpoczęli piątkowe spotkanie. Już po pierwszych akcjach zbudowali trzypunktową przewagę (5:2). Zespół gospodarzy bardzo skutecznie grał w ataku, gdzie nie zawodzili Karol Butryn, Gonzalo Quiroga czy Serhij Kapelus. Swoje zadanie spełnili również środkowi. Paweł Pietraszko i Emanuel Kohut nie tylko skutecznie punktowali, ale także wyblokowali kilka mocnych ataków rywali. W końcówce katowiczanie wzmocnili również zagrywkę. Po asie Butryna było już 20:15. Ostatnie punkty to bezbłędna gra gospodarzy w ataku i na kontrze, co przełożyło się na wysokie, bo ośmiopunktowe zwycięstwo.

Inaczej ułożyła się druga partia spotkania. Warszawski zespół rozpoczął od prowadzenia 5:1. Czas wzięty przez trenera Gruszkę zrobił swoje, bo już po chwili na tablicy wyników widniał remis 8:8. Od tego momentu trwała wyrównana walka, jednak stołeczny zespół zdołał zbudować niewielką przewagę, którą utrzymał do końca seta.

Po 10-minutowej przerwie nastąpiła najbardziej wyrównana część spotkania. Obie drużyny walczyły punkt za punkt, ale jako pierwsi ponownie przewagę zbudowali rywale. Dwie kontry i błąd GieKSy w ataku dał prowadzenie ONICO 15:11. GKS próbował odrabiać starty, ale rozpędzeni rywale nie oddali już prowadzenia.

Walki nie zabrakło również w czwartym secie, w którym prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Najpierw drobną przewagę miał GKS, chwilę później prowadziło ONICO, ale w połowie seta to katowicki zespół przejął inicjatywę i nadawał ton grze. Podopieczni Stephane'a Antigi zdołali jednak doprowadzić do remisu 16:16. Od tego momentu toczyła się walka punkt za punkt, ale dwie ostatnie akcje zakończyły się powodzeniem gości.

MVP spotkania wybrany został Antoine Brizard.

GKS Katowice - ONICO Warszawa 1:3 (25:17, 21:25, 21:25, 23:25)