Del Potro ze względu na przewlekłe kłopoty zdrowotne (głównie z nadgarstkami) opuścił trzy poprzednie edycje turnieju. Długa przerwa w grze spowodowała też, że czołowy wcześniej tenisista świata wypadł poza "1000" rankingu ATP. Ostatnio jednak systematycznie odbudowuje swoją pozycję. W poniedziałek - po prawie czterech latach przerwy - wrócił do Top10.

 

W Melbourne pojawił się w dobrym nastroju, ale nie był w stanie przeciwstawić się dobrze grającemu Berdychowi. - Dziś Tomas był po prostu lepszy ode mnie. Uderzał bardzo mocno, świetnie serwował i grał bardzo mądrze. Zasłużył na zwycięstwo - podsumował Argentyńczyk, który wygrał pięć z ośmiu wcześniejszych pojedynków z Czechem. Jego najlepszym wynikiem w australijskiej imprezie jest ćwierćfinał, na którym zatrzymał się dwukrotnie.

 

Berdych po raz 10. w karierze awansował do 1/8 finału w tym turnieju. W latach 2014-15 znalazł się w najlepszej "czwórce". - Może służy mi tutejsze powietrze - żartował Czech, odnosząc się do swojej dobrej passy w Australian Open.

 

O ćwierćfinał walczyć będzie z rozstawionym z "25" Fabio Fogninim. Włoch wyeliminował w sobotę 36-letniego Juliena Benneteau 3:6, 6:2, 6:1, 4:6, 6:3. 59. w rankingu ATP francuski weteran, który zapowiedział zakończenie kariery po tym sezonie, w trzeciej rundzie w Wielkim Szlemie był poprzednio pięć lat temu.