Mertens jest jedną z zawodniczek, które zanotowały największy progres w poprzednim sezonie. Awansowała w tym czasie na światowej liście ze 127. na 37. pozycję. W tym roku 22-letnia tenisistka jest jak na razie niepokonana – na początku stycznia wygrała turniej WTA w Hobart, broniąc w tej imprezie tytułu. Obecnie może pochwalić się dziewięcioma wygranymi meczami z rzędu.

 

W Melbourne dotarła do „ósemki” bez straty seta. 12 miesięcy temu nie przeszła kwalifikacji. W głównej drabince wielkoszlemowych zmagań występuje po raz piąty. Do trzeciej rundy dotarła w ubiegłorocznym French Open, a w pozostałych startach przegrała mecz otwarcia.

 

Jest pierwszą od sześciu lat Belgijką, która awansowała do ćwierćfinału Australian Open. W 2012 roku ta sztuka udała się Kim Clijsters, która odpadła wówczas na kolejnym etapie rywalizacji. Mertens przez ostatnie trzy lata trenowała w akademii czterokrotnej triumfatorki Wielkiego Szlema w singlu.

 

22-letnia zawodniczka w następnym pojedynku za przeciwniczkę będzie miała rozstawioną z „czwórką” Ukrainkę Jelinę Switolinę lub będącą jedną z największych niespodzianek turnieju czeską kwalifikantkę Denisę Allertovą.

 

Zajmująca 81. miejsce w rankingu Martic z powodu kłopotów z plecami w 2016 roku miała prawie roczną przerwę w grze. W poprzednim sezonie nie startowała jeszcze w Australian Open, ale wróciła do wielkoszlemowych zmagań w dobrym stylu – zarówno we French Open, jak i w Wimbledonie dotarła do 1/8 finału. W niedzielę w drugim secie wzięła przerwę medyczną, zgłaszając problem z nogą.