Spotkanie Dimitrowa i Kyrgiosa trwało prawie trzy i pół godziny. Drugi z graczy posłał 36 asów i miał 76 uderzeń wygrywających, a Bułgar - odpowiednio - 16 i 64. Ze zwycięstwa cieszył się jednak triumfator listopadowego ATP Finals, który zrewanżował się przeciwnikowi za porażkę w ich wcześniejszym spotkaniu, które także miało miejsce w styczniu - półfinale turnieju ATP w Brisbane.

 

Porażka Kyrgiosa, który do końca walczył o pokrzyżowanie planów faworyta tego spotkania, sprawia, że Australijczycy na kolejny triumf swojego rodaka w męskim singlu w Melbourne będą musieli poczekać co najmniej 43 lata. Poprzednio udało się to bowiem w 1976 roku Markowi Edmondsonowi. W kobiecym tenisie przerwa ta trwa o dwa lata krócej - w 1978 roku ze zwycięstwa cieszyła się Chris O'Neil.

 

26-letni Bułgar po raz trzeci awansował do ćwierćfinału Australian Open. Najlepiej mu poszło w poprzednim sezonie, gdy dotarł do "czwórki". O powtórzenie tego sukcesu powalczy z Kyle'em Edmundem. 49. w rankingu ATP Brytyjczyk wynagradza kibicom nieobecność w Melbourne najbardziej utytułowanego zawodnika z Wysp - pauzującego od lipca z powodu kłopotów zdrowotnych Andy'ego Murraya. 23-letni Edmund w niedzielę pokonał Włocha Andreasa Seppiego 6:7 (4-7), 7:5, 6:2, 6:3 i po raz pierwszy wystąpi w ćwierćfinale Wielkiego Szlema. Jest pierwszym - poza Murrayem - Brytyjczykiem w "ósemce" w Melbourne od 1985 roku. Wówczas do tego etapu dotarł John Lloyd.