Adam Łuczka: Jeszcze niedawno stałaś po drugiej stronie kamery. Teraz jesteś już zawodniczką i w dodatku od razu zostałaś rzucona na głęboką wodę. KSW 42 w twoim rodzinnym mieście Łodzi... Jakie emocje ci towarzyszą?

Karolina Owczarz: Nie po to postawiłam wszystko na jedną kartę, żeby teraz podejmować się nic nieznaczącego wyzwania. Zmieniłam życie o 180 stopni właśnie po to, aby udowodnić swoją sportową wartość. Lepszego miejsca od Atlas Areny chyba nie mogłam sobie wymarzyć, gdyż sama pochodzę z Łodzi, a występ przed własną publicznością będzie dla mnie spełnieniem marzeń.

Twoją rywalką będzie Paulina Raszewska. Co możesz o niej powiedzieć?

To jest dziewczyna, która do startu w MMA była przygotowywana już wiele lat temu, bowiem miała wziąć udział w pierwszej gali KSW, na której występowały kobiety. Ostatecznie wypadła z rozpiski ze względu na kontuzję, a jej miejsce zajęła Karolina Kowalkiewicz. Ma z pewnością duże doświadczenie jeśli chodzi o "sporty kopane", gdyż startowała w muay thai oraz formule K-1, a jej nazwisko cały czas przewija się w środowisku. Myślę, że z tego względu będzie chciała coś udowodnić i to na niej będzie ciążyć większa presja, natomiast ja będę po prostu świetnie się bawić.

Mówisz, że twoje życie zmieniło się o 180 stopni. Jak wyglądają przygotowania?

Jest piekielnie ciężko! Trenuję 2 razy dziennie spędzając na sali około 5 lub nawet 6 godzin, ponieważ właściwie od podstaw muszę się nauczyć walki w parterze. Mam naprawdę świetnych trenerów. W zeszłym roku Shark Top Team otrzymał "Heraklesa" dla najlepszego klubu w Polsce, a ja teraz codziennie przekonuję się dlaczego tak się stało. Można powiedzieć, że jeżeli chodzi o kobiece MMA, to trafiłam do raju! W klubie jest w sumie osiem dziewczyn, a dla kontrastu w całej Warszawie są tylko 2 lub 3 zawodniczki. Na pewno mój debiut nie będzie łatwy, ale jeżeli pokonam Paulinę, to otworzy się przede mną wiele drzwi.

Cała rozmowa z Karoliną Owczarz w załączonym materiale wideo.