Alexis Sanchez w poniedziałek oficjalnie dołączył do zespołu z Old Trafford, a na mocy nowego kontraktu będzie zarabiał 600 tysięcy funtów tygodniowo. Chilijczyk w nowym klubie miał zadebiutować już w piątkowy wieczór, ale zobaczymy czy na przeszkodzie nie staną problemy z naruszeniem polityki antydopingowej przez piłkarza.

Największe brytyjskie media poinformowały o drobnych problemach Sancheza. Przedstawiciele UEFA niespodziewanie mieli pojawić się w Hiszpanii, gdzie przebywał zespół Arsenalu i chcieli pobrać próbkę od Sancheza. Nowy nabytek United opuścił jednak zgrupowanie Arsenalu, aby dopełnić formalności związane z nową umową, a informacji o zmianie lokalizacji nie otrzymała UEFA. Piłkarze i kluby zobowiązane są powiadomienia europejskiej organizacji piłkarskiej o każdej zmianie miejsca pobytu.

Incydent dla piłkarza może zakończyć się nawet dwuletnim zawieszeniem, jeśli w ciągu roku nie stawił się trzykrotnie na kontrolę antydopingową. Nie ma jednak informacji, która to wpadka "lokalizacyjna" Sancheza. W zeszłym sezonie drużyny Manchesteru City i Bournemouth za podobne przpadki zostały ukarane grzywnami w wysokości 35 tysięcy funtów.

Przedstawiciele Manchesteru United jeszcze w czwartek wieczorem nie otrzymali informacji od The Football Association (tłum. Angielska Federacja Piłkarska) oraz agencji antydopingowej działającej na terenie Wielkiej Brytanii czy zaistniała sytuacja w jakikolwiek sposób "blokuje" występ Chilijczyka w piątkowym spotkaniu przeciwko Yeovil Town F.C. w ramach FA Cup.