W finałowym meczu Pucharu Polski we Wrocławiu Trefl Gdańsk pokonał PGE Skrę Bełchatów 3:0. Po spotkaniu powiedzieli:

 

Andrea Anastasi (trener Trefla): „To był turniej pod każdym względem bardzo dobry w naszym wykonaniu. Aby pokonać takie zespoły jak ZAKSA czy Skra musieliśmy dać coś więcej niż naszą dobrą grę, musieliśmy dać, to co jest w sercu. Dziękuję za to zespołowi i gratuluję. Wyjeżdżamy z Wrocławia bardzo szczęśliwi”.

 

Mateusz Mika (kapitan Trefla): „Jeszcze kilkanaście dni temu graliśmy mecz w Warszawie i wyglądało to źle. Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło i efektem tego jest zwycięstwo w tym turnieju. Walczyliśmy sercem na całym boisku i mam nadzieję, że tak będzie już do końca sezonu. Pokazaliśmy na co nas stać, a nawet uważam, że mamy jeszcze pewne rezerwy”.

 

Piotr Nowakowski (Trefl): „Przyznam szczerze, że jechaliśmy do Wrocławia z mieszanymi uczuciami. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, a nawet bardzo ciężko i tak było. Dlatego cieszymy się tym bardziej, bo wiemy, ile wysiłku kosztował nas ten sukces. Chociaż w finale pokonaliśmy Skrę 3:0, był to równie trudny pojedynek jak ten z Zaksą, wygrany 3:1. Wydaje mi się, że dzisiaj w każdym elemencie zagraliśmy bardzo dobrze. W lidze przegrywaliśmy z Zaksą i Skrą, ale we Wrocławiu się im zrewanżowaliśmy. Pocieszymy się dzisiaj, może jeszcze jutro, ale musimy szybko wrócić do ligi, bo brakuje nam trochę punktów”.

 

Fabian Majcherski (Trefl): „Wydaje mi się, że decydująca w finale była zagrywka. Byliśmy w niej lepsi i dlatego wygraliśmy cały mecz. Nikt w nas nie wierzył i może dlatego poszło nam tak dobrze, bo nie musieliśmy, ale mogliśmy. Zagraliśmy bez obciążeń. Pokazaliśmy dzisiaj pazur i mam nadzieję, że to będzie taki punkt zwrotny i od tego momentu także w lidze będzie nam szło lepiej”.

 

Artur Szalpuk (Trefl): „Wygraliśmy 3:0 ze Skrą, ale każdy, kto oglądał to spotkanie widział, że nie było ono łatwe. W mojej ocenie stworzyliśmy z Bełchatowem fajne widowisko i kibice powinni być zadowoleni. Nie byliśmy faworytami tego turnieju, ale kolejny raz okazało się, że nie zawsze faworyci muszą wygrywać. Zagraliśmy dzisiaj bardzo dobrze na zagrywce i to był klucz do zwycięstwa”.

 

Dariusz Gadomski (prezes Trefla): „Jestem bardzo dumny z chłopaków. Wiedziałem, że ten zespół stać na wiele i jak będą konsekwentni, to mogę wygrać cały turniej. Najwięcej nerwów było w trzecim secie meczu ze Skrą, kiedy wynik krążył wokół remisu. Wystarczyły dwie piłki dla rywali i całe spotkanie mogło się odwrócić. Widziałem jednak, że trener jest spokojny, a więc kontrolował wydarzenia. Pokazaliśmy gdański pazur i pokazaliśmy, że możemy w lidze walczyć o najwyższe cele. Ale podchodzimy do wszystkiego spokojnie, tak jak w tym finale – krok po kroku robimy swoje”.

 

Final Four Pucharu Polski siatkarzy 2018 (Wrocław – Hala Stulecia):

 

półfinały:

 

2018-01-27: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Trefl Gdańsk 1:3 (25:19, 23:25, 23:25, 23:25)

 

ZAKSA: Benjamin Toniutti, Maurice Torres, Mateusz Bieniek, Łukasz Wiśniewski, Sam Deroo, Rafał Buszek – Paweł Zatorski (libero) oraz Sławomir Jungiewicz, Rafał Szymura.
Trefl: TJ Sanders, Artur Szalpuk, Damian Schulz, Piotr Nowakowski, Daniel McDonnell, Mateusz Mika, Fabian Majcherski (libero) oraz Szymon Jakubiszak, Michał Kozłowski, Patryk Niemiec.


2018-01-27:  PGE Skra Bełchatów  ONICO Warszawa 3:0 (25:19, 25:19 , 26:24)

 

PGE Skra: Mariusz Wlazły, Marcin Janusz, Srecko Lisinac, Bartosz Bednorz, Karol Kłos, Miland Ebadipour – Kacper Piechocki (libero) oraz Nikołaj Panczew, Patryk Czarnowski.

ONICO: Bartosz Kwolek, Andrzej Wrona, Wojciech Włodarczyk, Sharone Vernon-Evans, Antoine Brizard, Jakub Kowalczyk – Damian Wojtaszek (libero) oraz Nikola Gjorgiew, Guillaume Samica, Jan Firlej.

 

finał:

 

2018-01-28: Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:21, 25:22, 25:22)

 

Trefl: Piotr Nowakowski, James Sanders Tyler, Damian Schulz, Daniel McDonnell, Artur Szalpuk, Mateusz Mika – Fabian Majcherski (libero) oraz Patryk Niemiec, Szymon Jakubiszak, Michał Kozłowski.

PGE Skra: Srecko Lisinac, Mariusz Wlazły, Marcin Janusz, Karol Kłos, Bartosz Bednorz, Miland Ebadipour – Kacper Piechocki (libero) oraz Nikołaj Panczew, Patryk Czarnowski, Aleksandar Nedeljkovic.