Małysz: Kamil niepowodzenie przyjął na klatę

Zimowe
Małysz: Kamil niepowodzenie przyjął na klatę
fot. PAP

W niedzielnym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem Kamil Stoch niespodziewanie zajął dopiero 38. miejsce. Adam Małysz, niegdyś świetny zawodnik, obecnie dyrektor w PZN, jest przekonany, że to niepowodzenie nie będzie miało wpływu na lidera ekipy.

Zawodnicy kończący pierwszą serię musieli się mierzyć z niekorzystnymi warunkami. Stoch, który w sobotnim konkursie drużynowym ustanowił rekord Wielkiej Krokwi uzyskując 141,5 m, tym razem osiągnął zaledwie 108,5 i zabrakło go w finałowej rundzie.

"Nawet jeśli Kamil popełnił błąd, to obecnie jest w takiej formie, że ta odległość musiała być lepsza. Jedyne co go mogło zatrzymać aż w takim stopniu to wiatr. Czapki z głów przed nim, bo przyjął to niepowodzenie na klatę. Jest tak doświadczonym zawodnikiem, że wie, iż był to tylko przypadek, czy wypadek przy pracy. On pewnie z tym już sobie psychicznie poradził" - ocenił Małysz.

Pozytywnie zaskoczył natomiast Stefan Hula. 31-latek zajął czwarte miejsc, a od podium dzieliło go zaledwie 0,3 pkt.

"Szkoda mi go tym bardziej, że jest trochę taką naszą perełką. Nie da się Stefana nie lubić, po prostu. Jest jednak takie powiedzenie: co się odwlecze, to nie uciecze. A forma Stefana cały czas idzie w górę. To jest taka dziwna sytuacja. Z jednej strony to jego najlepszy wynik w karierze, ale przez to, że był tak blisko podium, jakoś ciężko się z tego tak w pełni cieszyć" - przyznał czterokrotny medalista igrzysk.

Hula był niespodziewanym liderem po pierwszej serii. W drugiej lądował jednak wyraźnie bliżej niż najgroźniejsi rywale. Zwyciężył Słoweniec Anze Semenic, przed Niemcem Andreasem Wellingerem i rodakiem Peterem Prevcem.

"Na pewno była to dla niego ciężka sytuacja, bo pierwszy raz skakał jako ostatni w Pucharze Świata. Parę razy mi się to zdarzyło, więc wiem, co mógł czuć. Nabrał jednak kolejnego doświadczenia, jego motywacja znów wzrosła. Wie już doskonale, że może walczyć z najlepszymi, a to dla rywali bardzo zła wiadomość" - podkreślił dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej w Polkim Związku Narciarskim.

Nastroju do rozmowy z dziennikarzami nie miał po zawodach Piotr Żyła. Ostatnio jest w kryzysie i wypadł ze składu na konkursy drużynowe. Tym razem był dopiero 28. Małysz wierzy jednak, że przed rozpoczynającymi się 9 lutego igrzyskami w Pjongczangu jeszcze wróci do formy.

"Jego wyniki na testach, treningach są bardzo dobre. Na imitacjach przed konkursem skacze bomby, że matko jedyna. Nigdy w takiej formie nie był. Prawdopodobnie więc popełnia jakiś błąd techniczny na rozbiegu i później nie ma odpowiedniego odbicia. Ma jeszcze szansę w Willingen i jestem przekonany, że się podniesie. Mam nadzieję, że trener Stefan Horngacher będzie miał przyjemny ból głowy - kogo wybrać do olimpijskiego konkursu drużynowego" - powiedział.

Zmagania w Niemczech zaplanowano na 3 i 4 lutego.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze