– Popełniłem jakiś błąd. Dostałem dużo powietrza za progiem, trochę mnie to wyhamowało. W końcówce natomiast powietrza nie było w ogóle. Czuję trochę gorycz, drobny zawód i rozczarowanie, ale tak bywa. Chcę już iść znowu na skocznię i oddać dobry skok. Wiem jednak, że tę szanse będę miał dopiero za niecały tydzień – stwierdził Stoch.

 

Czołowy polski skoczek, który jako lider klasyfikacji generalnej PŚ skakał jako ostatni, osiągnął zaledwie 108,5 m i nie wywalczył awansu do drugiej serii.

– Nie mam żalu do sędziów. Te zawody się odbyły, a każdy mierzył się z tym co miał. Niektórzy sobie rady nie dali. Nie da się ukryć, że jedni mieli więcej szczęścia, a inni mniej, ale ja nie mam na co narzekać – dodał Polak.