W sierpniu 2017 roku doszło do starcia czołowych postaci z dwóch światów. Pięściarska legenda Floyd Mayweather postanowił powrócić z emerytury specjalnie na starcie z mistrzem UFC Conorem McGregorem. W bokserskiej konfrontacji niewielu dawało szansę Irlandczykowi i ostatecznie tak się stało. Amerykanin dyktował warunki pojedynku i ostatecznie pewnie zwyciężył przed czasem.

Obaj jednak zgodnie byli zadowoleni z wyniku finansowego, a jak wiadomo - i jeden, i drugi kochają pieniądze. Wydawało się, że scenariusz rewanżowej walki na zasadach MMA to czysta abstrakcja, ale Mayweather postanowił jednak postawić znak zapytania. Czy dojdzie do drugiego konfrontacji z McGregorem?

Amerykanin w mediach społecznościowych opublikował wideo, w którym wchodzi na boso, bez pięściarskiego obuwia do klatki MMA i nie pozostawił pod nim żadnego komentarza, zostawiając tym samym odbiorcom dowolną interpretację materiału. Post jednak błyskawicznie został dostrzeżony przez McGregora. Irlandczyk krótką wiadomością do Amerykanina skwitował całe zamieszanie.

- Hahaha, bardzo dobre. Kontynuuj ciężką pracę, mój synu. Z poważaniem, Senior – napisał McGregor.

W kolejnym wpisie Irlandczyk wysłał już niecenzuralną wiadomość zamieszczając dodatkowo zdjęcie ze swoim synem.

Sprawa nie została obojętna szefowi UFC. Dana White przekazał wideo swoim obserwującym, a w mediach w mgnieniu oka rozpętała się dyskusja na temat rewanżowej batalii. Czy to czysta prowokacja Mayweathera? A może po prostu zbadanie gruntu i za całym wpisem nie stoi sam Amerykanin, a cały sztab ludzi planujących takie wydarzenie? Żadnego ze scenariuszy nie da się wykluczyć, ale na pewno po raz kolejny zestawienie okazałoby się strzałem w dziesiątkę pod względem… finansowym. Sportowo ponownie faworyt byłby jeden. I tym razem nie chodzi o Mayweathera Juniora.