Słowa przysięgi odebrali członkini MKOl Irena Szewińska oraz prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

 

- Na pewno stresowałam się bardziej niż zawodami. W nich mam jednak dużo większe doświadczenie - powiedziała 26-letnia zawodniczka, dla której będzie to drugi olimpijski występ.

 

Debiutowała cztery lata temu w Soczi i zajęła 21. miejsce. Teraz liczy na lepszy wynik.

 

- Wiadomo, że chciałabym wypaść jak najlepiej, ale myślę, że czołowa piętnastka będzie mnie satysfakcjonowała - przyznała.

 

W Pjongczangu najbardziej obawia się mrozu. Od niedzieli temperatura ma spaść poniżej minus 17 stopni.

 

- Duży mróz w Korei przerabialiśmy już rok temu na Pucharze Świata. Wszyscy wtedy nerwowo ostrzyli sanki, bo kiedy jest bardzo zimno, lód jest twardy i płozy nie chcą się go trzymać - zdradziła.

 

Olimpijski debiut czeka natomiast rywalizujących w dwójkach Wojciecha Chmielewskiego i Jakuba Kowalewskiego. W dodatku to właśnie z nimi można wiązać największe nadzieje na dobry występ polskich saneczkarzy. Tremy w związku z tym jednak nie mają.

 

- W styczniu w Pucharze Świata, zarówno w Oberhofie, jak i Lillehammer, zajmowaliśmy miejsca w czołowej dziesiątce. Na taki wynik liczymy też w Pjongczangu - podkreślił Chmielewski.

 

Polscy saneczkarze zgodnie przyznają, że najtrudniejsze na co dzień są dla nich częste wyjazdy. W Polsce nie ma bowiem toru, na którym mogliby trenować.

 

- Ciągła rozłąka z najbliższymi chwilami naprawdę dobija - powiedział Chmielewski.

 

Na kolejne dni zaplanowano jeszcze sześć ślubowań. Jako ostatni olimpijskie nominacje 12 lutego odbiorą snowboardziści. Justyna Kowalczyk, przebywająca w Kazachstanie, jest natomiast jedynym polskim sportowcem, który w analogicznej uroczystości weźmie udział już w Pjongczangu.

 

Igrzyska w Korei Południowej potrwają od 9 do 25 lutego.