Gortat na parkiecie przebywał 26 minut i trafił cztery z 12 rzutów z gry oraz wszystkie trzy wolne. Miał także siedem zbiórek, jedną asystę i dwie straty. Popełnił trzy faule.

 

Spotkanie były bardzo wyrównane, a jego losy rozstrzygnęły się w samej końcówce. Kiedy na zegarze pozostawało 65 sekund, Thunder wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Później jednak swojego dorobku już nie poprawili. Wizards natomiast zwycięstwo przypieczętowali skutecznie wykonywanymi rzutami wolnymi.

 

Wygrana "Czarodziejów" jest cenna tym bardziej, że muszą sobie radzić bez Johna Walla. 27-letni rozgrywający zmaga się z kontuzją kolana i wyłączony z gry może być nawet przez dwa miesiące.

 

Wizards pokazali w tym meczu zaciekłą obronę, a to w obecnych rozgrywkach nie zdarzało im się często. Trafili tylko 38,2 procent rzutów z gry, ale zmusili rywali do aż 20 strat i zatrzymali ich największą gwiazdę Russella Westbrooka.

 

29-latek średnio w każdym meczu zdobywa w tym sezonie prawie 26 punktów. Tym razem jednak na koncie zapisał tylko 13. Za utrudnianie mu życia odpowiedzialny był przede wszystkim Czech Tomas Satoransky.

 

"Tomas był niesamowity" - komplementował kolegę Otto Porter Jr., który zdobywając 25 pkt był najlepszym graczem Wizards.

 

To była pierwsza porażka Thunder po ośmiu zwycięstwach z rzędu. W ich szeregach na wyróżnienie zasługuje Paul George - 28 pkt.

 

Drużyna Gortata kolejny mecz rozegra w czwartek, we własnej hali z Toronto Raptors (34-15).

 

We wtorek nieprawdopodobnym wyczynem popisał się James Harden. Rozgrywający Houston Rockets jest pierwszym zawodnikiem w historii NBA, który zdobył 60 punktów i jednocześnie zanotował triple-double; uzupełnia je 11 asyst i 10 zbiórek.

 

Poprzedni rekord punktowy przy triple-double wynosił 57, a 40 lat temu ustanowił go Calvin Murphy.

 

"Po prostu dałem z siebie wszystko. To dobre uczucie, starałem się mieć wpływ na każdy aspekt gry" - powiedział Harden.

 

Słynny brodacz na parkiecie przebywał aż 46 minut, a jego zespół niespodziewanie toczył zaciętą walkę z najsłabszą drużyną sezonu - Orlando Magic. Ostatecznie Teksańczycy wygrali we własnej hali 114:107.

 

Powiększa się lista zawodników, którym kontuzja zamknęła udział w zbliżającym się Meczu Gwiazd. W piątek zerwania ścięgna Achillesa doznał DaMarcus Cousins z New Orleans Pelicans, we wtorek natomiast poinformowano o dłuższej przerwie Walla, a także złamania kości dłoni doznał skrzydłowy Cleveland Cavaliers - Kevin Love.

 

Jego przerwa w grze potrwa do ośmiu tygodni, co dla pogrążonych w kryzysie finalistów poprzedniego sezonu jest fatalną wiadomością. Cavaliers przegrali 11 z ostatnich 16 spotkań, a tym razem ulegli na wyjeździe Detroit Pistons 114:125.

 

W zwycięskiej ekipie bardzo dobrze zagrała cała pierwsza piątka. Najwięcej punktów - 26 - zdobył Stanley Johnson, a Andre Drummond, który w All-Star Game zastąpi Walla, dołożył 21 pkt i 22 zbiórki. Wśród Cavaliers tradycyjnie prym wiódł LeBron James - 21 pkt.

 

Pistons zajmują na Wschodzie dziewiąte miejsce, ale nie rezygnują z walki o fazę play off. Oficjalnie poinformowano, że zespół wzmocni ściągnięty z Los Angeles Clippers Blake Griffin, jeden z najlepszych skrzydłowych w lidze. Oprócz niego do Detroit przenieśli się Willie Reed i Brice Johnson, a w przeciwnym kierunku powędrowali: Avery Bradley, Tobias Harris i Serb Boban Marjanovic.

 

"Ten ruch nie jest pozbawiony ryzyka, ale kiedy masz możliwość pozyskać gracza takiego formatu jak Blake, to po prostu musisz je podjąć" - podkreślił właściciel Pistons Tom Gores.

 

Griffin został wybrany przez Clippers z pierwszym numerem w drafcie w 2009 roku. Jednak z powodu kontuzji w okresie przygotowawczym jego debiut w NBA przesunął się o rok. Pięciokrotny uczestnik Meczów Gwiazd średnio w trakcie kariery notuje 21,6 pkt i 9,3 zbiórek. Jednak w większości sezonów z powodu urazów wypadał ze składu na co najmniej kilka tygodni.

 

Niespodziewanej i w dodatku bardzo wysokiej porażki doznali koszykarze Golden State Warriors. Obrońcy tytułu ulegli na wyjeździe Utah Jazz 99:129.

 

"Widziałem w tym meczu drużynę, której skopano tyłek. Taka właśnie jest w NBA. Wszyscy w tej lidze są utalentowani, a Jazz zagrali po prostu fantastycznie. Nam natomiast brakowało zaangażowania, a ono jest kluczowe" - ocenił trener "Wojowników" Steve Kerr.

 

Jazz do wygranej poprowadził Hiszpan Ricky Rubio, zdobył 21 pkt i miał 11 asyst. W zespole z Oakland na wyróżnienie zasługuje Klay Thompson - 27 pkt. Dwie największe gwiazdy - Kevin Durant i Stephen Curry trafiły łącznie tylko osiem z 26 rzutów z gry.

 

Mimo porażki Warriors z bilansem 40-11 nadal prowadzą w tabeli Konferencji Zachodniej. Na Wschodzie najlepsza jest ekipa Boston Celtics (36-15), która we wtorek nie grała.