Bożydar Iwanow: Jesteś po raz pierwszy na zagranicznym zimowym zgrupowaniu czy jako trener Chrobrego Głogów też choć raz miałeś ku temu okazję?

 

Ireneusz Mamrot: Nie. W Głogowie po za jednym okresem przygotowawczym, który spędziliśmy zresztą w kraju, w zimie pracowaliśmy na własnych obiektach…

 

A z tego co widziałem jest gdzie…

 

Dokładnie. W Głogowie są bardzo dobre warunki do pracy, wszystko jest na miejscu. Uważam jednak, że taki wyjazd wszystkim dobrze robi. Pozwala skonsolidować zespół. Dodatkowo okresy przygotowawcze w Nice 1 Lidze są dużo dłuższe niż w Ekstraklasie, więc coś takiego to również odskocznia dla głów zawodników.

 

Byłeś kiedyś w tak ekskluzywnym hotelu? W Sueno jest praktycznie wszystko czego człowiek zapragnie. Zresztą nie tylko piłkarz.

 

Fakt! Warunki są wyśmienite. Niczego tutaj nie brakuje, ale przyjechaliśmy tu nie na zabawę, ale ciężko pracować. Po treningach zawodnicy mieli do dyspozycji bardzo dobrą odnowę biologiczną. Na boiska również nie mogliśmy narzekać. Uważam, że wykorzystaliśmy ten okres optymalnie.

 

Widziałem, że po meczu z Karpatami Lwów kilku piłkarzy korzystało z sauny. Rozumiem, że nie robią tego bez konsultacji z tobą i sztabem medycznym.

 

Tak, oczywiście wszystko jest pod kontrolą, zawodnicy mieli wyznaczone dni, kiedy mogli ze wszystkich tutejszych możliwości korzystać. Kilku z nich korzystało z uroków rytuału hamam i bardzo go sobie chwalili.

 

Co prawda w roli trenera Jagiellonii zadebiutowałeś jeszcze przed swoim pierwszym meczem w Ekstraklasie, za to „międzynarodowo”, w eliminacjach do Ligi Europy przeciwko Dinamo Batumi z Gruzji. Ale tak dużej porcji kontaktów z zespołami z zagranicy w tak krótkim czasie jeszcze nie miałeś.  

 

Dla mnie to nowe doświadczenie. Zespoły, z którymi graliśmy sparingi miały inny styl gry niż te w Polsce. Starały się długo utrzymywać się przy piłce, stosowały wysoki pressing. W Polsce oczywiście kilka zespołów również gra w ten sposób, większość jednak stawia na niski pressing i atak szybki. Dla mnie ważnym jest, że mój zespół starał się narzucać własny styl, nad którym dużo tutaj pracowaliśmy. Nie zawsze to jeszcze funkcjonowało tak jak oczekiwałem bo np. z zespołem Vitorolu z ligi rumuńskiej daliśmy się zdominować. Ten mecz kontrolny dał nam bardzo dużo materiału do analizy i pokazał, gdzie mamy mankamenty nad którym później pracowaliśmy.

 

Nie widziałem w tym meczu Romana Bezjaka ściągniętego z Darmstadt.

 

Roman dzisiaj podpisał kontrakt. Tak się złożyło, że to jest ostatni dzień zgrupowania, więc do zespołu dołączy już w Białymstoku.

 

To zastępstwo dla sprzedanego do Dynama Moskwa Fedora Cernycha? Czy alternatywa dla Cilliana Sheridana, którym podobno interesuje się FC Seul?

 

To na razie głównie doniesienia medialne. Cillian jest z nami. Natomiast Bezjak może występować jako boczny pomocnik lub środkowy napastnik. Obie opcje wchodzą w grę. W miejsce Cernycha sprowadziliśmy Dejana Lazarevica (reprezentanta Słowenii, ostatnio bez klubu, przyp. BI). Nie zapominajmy, że mamy również Przemysława Frankowskiego czy Arvydasa Novikovasa. Jak wspomniałem, również i Bezjak może występować na tej pozycji. Mamy duży wybór i rywalizacja o miejsce w pierwszym składzie będzie się toczyć przez cały czas.

 

A kto zastąpi Piotra Tomasika, który przeniósł się do Lecha Poznań?

 

Dzisiaj o miejsce na lewej obronie rywalizują Guilherme i Marek Wasiluk. Ten drugi może również grać jako środkowy obrońca. Nie ukrywam też, że blisko finalizacji są rozmowy pozyskania innego lewego defensora.

 

Na meczu z Karpatami byli stacjonujący w Belek inni Polacy, jak Jakub Rzeźniczak z Karabachu Agdam, Jacek Góralski z Ludogorca Razgrad czy poprzedni sztab „Jagi”, z Michałem Probierzem na czele.

 

O tej porze roku w Turcji jest wiele polskich zespołów jak i piłkarzy, którzy grają w zagranicznych klubach, a są Polakami. W wolnym czasie, choć wierz mi, nie ma go za dużo, zawsze można się spotkać i chwilę porozmawiać.