"The Dragon" to były mistrz wagi półciężkiej, który ostatnio nie miał jednak dobrej serii. Ostatni raz wygrał w 2014 roku, kiedy znokautował C.B. Dollowaya, lecz później przegrał z Luke'iem Rockholdem, Yoelem Romero oraz Derekiem Brunsonem. Dwie ostatnie porażki przedziela też zawieszenie spowodowane naruszeniem przepisów antydopingowych.

 

Starcie z Andersem mogło być dla niego kluczowe, jeśli chodzi o pozostanie w największej organizacji MMA na świecie. I na swoje szczęście udało mu się wygrać - sędziowie po pięciu rundach niejednomyślnie wypunktowali jego zwycięstwo. Nic dziwnego, że po odczytaniu werdyktu przez Joe Martineza, Machida nie mógł powstrzymać gigantycznej radości, zwłaszcza że wygrał przed własną publicznością.

 

- Myślę, że byłem w stanie kontrolować walkę i zadać więcej ciosów. On wywierał presję, ale myślę, że chodzi o to, kto częściej trafia. Oczywiście zawsze są wątpliwości. Nie wiesz, jak sędziowie zinterpretują walkę: czy patrzą na to, kto wywierał presję, czy może zadał więcej ciosów - powiedział.

 

Machida wyznał też, z kim chciałby zmierzyć się w kolejym pojedynku. Chodzi o byłego mistrza wagi średniej Michaela Bispinga, który nosi się z zakończeniem kariery. Początkowo miał wystąpić 17 marca na gali UFC Fight Night 127 w Londynie, ale jak się okazało tak się nie stanie.

 

- Ta walka powinna się odbyć już kilka razy, ale się nie odbyła. Myślę, że dojrzewaliśmy w tym sporcie, więc nasza walka wiele by znaczyła. Może wkrótce przejść na emeryturę, ja mogę przejść na emeryturę, ale ludzie pytali o taką walkę, więc to jest walka, która mnie interesuje - dodał.

 

Wypowiedź Machidy w załączonym materiale wideo.