XXI wiek otworzył nową, zdecydowanie lepszą erę polskiego sportu zimowego. Począwszy od igrzysk w Salt Lake City biało-czerwoni z każdych kolejnych igrzysk wracali z medalami, z dwóch ostatnich - aż z sześcioma. Z 20 krążków wywalczonych przez Polaków na najważniejszych zimowych imprezach czterolecia aż 16 wywalczyliśmy po 2001 roku.



Cztery złote, srebrny i brązowy medal przywiezione przez polską reprezentację z Soczi przerosły oczekiwania nawet największych optymistów, ale wyostrzyły też apetyty, zwłaszcza, że w kadrze na Pjongczang są wszyscy nasi medaliści z Rosji poza Katarzyną Woźniak, czyli tą czwartą z drużyny panczenistek, która co prawda bez niej, ale do Korei już poleciała.

Co ciekawe ze wszystkich polskich zawodników, którzy zdobywali dla Polski olimpijskie krążki w XXI wieku do Pjongczangu poza Woźniak nie leci tylko Tomasz Sikora, który dawno zakończył sportową karierę.



W Korei będzie nawet Adam Małysz, ale w innej roli – Dyrektora PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej.

- Praca, którą wykonuję teraz w drużynie polega przede wszystkim na pomocy chłopakom i koordynowaniu pewnych spraw. To praca bardzo przyjemna. Kocham skoki, lubię pomagać chłopakom i dlatego to robię. Dlatego jestem w tym miejscu, w którym teraz jestem – przyznał na konferencji prasowej przed wylotem do Korei Południowej czterokrotny medalista olimpijski w skokach.

W teorii wszystko wygląda więc pięknie, ale...


Pięciokrotna medalistka olimpijska i mistrzyni z Soczi Justyna Kowalczyk w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata plasuje się obecnie na 42. miejscu. Drugi z mistrzów - Zbigniew Bródka na swoim koronnym dystansie 1500m w pucharze świata jest 20., a brązowa drużyna panów nie wywalczyła olimpijskiej klasyfikacji. Panie? Może pokuszą się o trzeci medal, ale ten rozpatrywany byłby w kategoriach niespodzianki... Pozostają jeszcze skoczkowie, którzy co tydzień udowadniają, że są w znakomitej formie, ale na skoczniach w Pjongczangu będą musieli dźwigać na swoich barkach presję oczekiwań milionów Polaków.

- Ja niczego nie muszę bronić, ponieważ  to, co zdobyłem, nie zostanie mi odebrane, przynajmniej mam taką nadzieję… Inne miejsce, inna atmosfera, inne skocznie, dlatego niczego nie musimy bronić, a możemy zdobywać – mądrze powiedział dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi – Kamil Stoch.

I oby biało-czerwoni zdobyli w Pjongczangu jak najwięcej - nie tylko skoczkowie, biegaczka, czy łyżwiarze szybcy, ale może także saneczkarze, czy biathlonistki, które na pewno na miłe niespodzianki stać.