Jazz i fotografia, czyli druga strona Szczęsnego

Piłka nożna

- Kiedy zacząłem słuchać namiętnie piosenek z Kabaretu Starszych Panów, komponowanych przez pana Jerzego Wasowskiego, to zakochałem się w jego "jazzie w przystępnej formie". Gdy 25 lat temu zaczęły do nas przyjeżdżać gremialnie gwiazdy światowego jazzu, a ja potrzebowałem jakiejś odskoczni od życia piłkarza, to doszedłem do wniosku, że chciałbym takie rzeczy fotografować - powiedział w rozmowie z Polsatsport.pl Maciej Szczęsny.

Adam Łuczka: Jesteśmy na wernisażu Macieja Szczęsnego. Są fotografie, przygrywa muzyka jazzowa, jest naprawdę kameralnie. Skąd zainteresowanie akurat tymi dwoma dziedzinami?

Maciej Szczęsny: Muzyki słucham od dziecka, a w moim rodzinnym domu zawsze grało radio. Ponieważ była to z reguły dobra muzyka np. do tekstów pani Agnieszki Osieckiej lub pana Wojciecha Młynarskiego, to wiadomo, że w pewien sposób się muzycznie ukształtowałem, bo Niemen śpiewał jednak troszeczkę truniej niż Maryla Rodowicz... Kiedy zacząłem słuchać namiętnie piosenek z Kabaretu Starszych Panów, komponowanych przez pana Jerzego Wasowskiego, to zakochałem się w jego "jazzie w przystępnej formie". Gdy 25 lat temu zaczęły do nas przyjeżdżać gremialnie gwiazdy światowego jazzu, a ja potrzebowałem jakiejś odskoczni od życia piłkarza, to doszedłem do wniosku, że chciałbym takie rzeczy fotografować.

Które z tych zdjęć zostały zrobione za granicą, a które w Polsce?

Wszystkie zdjęcia zostały zrobione w Polsce. Pierwsze z nich, przedstawiające Pata Metheny'ego wykonałem na Torwarze 23 lub 25 maja 1993 roku. Większość powstała w zeszłym wieku, kiedy grałem jeszcze w piłkę. Na 41 fotografii przynajmniej 30 jest z tamtego okresu, stąd nazwa wernisażu - "Jazzowa Liga Mistrzów". Ja grałem wtedy w tych rozgrywkach, na fotografiach są mistrzowie gatunku, czyli wszystko się zgadza.

Wspomniał pan, że te pasje były dla pana pewnego rodzaju odskocznią. Jazz i fotografia kontrastuje trochę z wizerunkiem bramkarza, który krzyczy na partnerów z defensywy, aby utrzymać ich w ryzach...

Dlaczego? Mnie dziwi to, że innych dziwią moje zamiłowania.

A jaki jest pana ulubiony utwór bądź wykonawca, od którego polecałby pan rozpocząć przygodę z jazzem?

Zdecydowanie polecałbym płytę Wojciecha Karolaka, na której solo na fortepianie, kilkanaście lat temu, nagrał wspaniałe kompozycje Wasowskiego z Kabaretu Starszych Panów. Nie jest ona ani bardzo trudna, ani nudna i mieni się wszelkimi kolorami, przywołując jednocześnie pewne wspomnienia i zmuszając do refleksji.

Cała rozmowa z Maciejem Szczęsnym w załączonym materiale wideo.

Adam Łuczka, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze