Przemek Garczarczyk: Co zostało z mistrzowskich planów?

 

Nick Mazurek: Na razie? Nic. Jak się przekonałem jak jestem traktowany przez swojego promotora, powiedziałem sobie, że muszę odpocząć od tego gów... Już nie miałem siły z tym walczyć.

 

Z czym?

 

Z oszustwem. Oczy mi się otworzyły, jak po ostatniej walce, w lutym 2017 roku poszedłem zrobić podatki. I wyszło, że sam płacę za swoje walki. I to bardzo mało sobie płacę. Sprzedawałem biletów za 5-10 tysięcy dolarów, a za walkę dostawałem... tysiąc pięćset. Dobre, co? Poszedłem do mojego promotora Bobby'ego Hitza, żeby dostać podwyżkę. Nie chciałem nie wiadomo jakiej kasy, nie jestem poje.... Chciałem pięć tysięcy. Jak zobaczyłem ten jego uśmieszek, to się odwróciłem i wyszedłem. Od tego czasu nie byłem ani razu na treningu.

 

Karzesz sam siebie, bo jak nie ma Ciebie na treningu, to nie stajesz się lepszym pięściarzem.  

 

Czasami masz już wszystkiego dość. Do tego nie dostałem ani ja, ani mój menedżer kopii kontraktu, co jest oczywiście niezgodne z Muhammad Ali Act. Czyli, technicznie, nie mam promotora. Pewnie, że może mnie brać do sądu, ale przegra. I wreszcie rzecz najważniejsza. Dlaczego ja mam dla kogoś takiego wychodzić na ring? Po co? Potrzebowałem spokoju. Wszyscy pytają, kiedy znowu będę walczył, ale strasznie się sparzyłem, chcę mieć nowego człowieka w moim narożniku - oprócz Sama oczywiście, bo on zawsze będzie moim trenerem.  Mam propozycje od polskich menedżerów i promotorów, od znanych nazwisk amerykańskich. Decyzję podejmę szybko, bo wiem, że w biznesie boks naprawdę mogę coś zrobić, a na pewno zarobić na dobre życie i dobrze walczyć.

 

***

 

Zapytałem o komentarz do sytuacji Mazurka jego trenera Sama Colonnę. - Rozmawiałem już z Nickiem wiele razy, żeby przyszedł na trening, ale to strasznie zawzięty i charakterny chłopak. Czasami ze szkodą dla samego siebie. Byłoby żal zaprzepaścić taki talent, taki młotek w lewym prostym. Czekam, żeby to wszystko się wyklarowało, żeby wreszcie wrócił na treningi. Gadaniem niczego nie wygra, choć w konflikcie z promotorem ma sporo racji... - powiedział.