W rundzie jesiennej to on wyprowadzał na murawę swoją drużynę we wszystkich 21 spotkaniach, pełniąc rolę kapitana. W grudniu okazało się, że Wisła podpisała kontrakt z 26-letnim Niemcem Thomasem Daehne, a jednocześnie przedłużyła kontrakt z dotychczasowym bramkarzem.

 

W pierwszym tegorocznym pojedynku, z Górnikiem Zabrze, na boisko w pierwszym składzie wyszedł nowy nabytek płockiego klubu. Daehne popełnił dwa fatalne błędy, po których goście wychodzili na prowadzenie. Na pomeczowej konferencji trener Jerzy Brzęczek powiedział, że nie żałuje swojej decyzji postawienia między słupkami Niemca, bo ostatecznie Wisła wygrała spotkanie 4:2.

 

Wszystko wskazuje na to, że Daehne będzie bronił dostępu do płockiej bramki także w meczu z Zagłębiem Lubin. Kiełpin ponownie usiądzie na ławce rezerwowych. - Trudno jest mówić o tej sytuacji komuś, kto jest ambitny i chce grać. Niestety w sporcie już tak jest, że to trener dokonuje wyboru, a on w meczu z Górnikiem postawił na Thomasa. Obaj pracowaliśmy solidnie na treningach, trener zdecydował, że da szansę debiutu nowemu bramkarzowi. Oczywiście cieszę się ze zwycięstwa, choć Górnik jest moim klubem, tam się wychowałem. Z drugiej strony, pierwszy mecz przegraliśmy w Zabrzu 0:4 i chcieliśmy pokazać, że to był tylko wypadek przy pracy. I to my im strzeliliśmy cztery bramki – podsumował Seweryn Kiełpin.

 

Płocki bramkarz nie chciał wdawać się w dywagacje, kto wybiegnie w pierwszym składzie na mecz z Zagłębiem Lubin. - Pracuję nad tym, żebym to był ja. Decyzja będzie należała do trenera. Bez względu na to, kto stanie między słupkami, jak zawsze chcemy wywalczyć trzy punkty. Fajna opcja się przed nami otworzyła. Zwycięstwo z Górnikiem wywindowało nas na szóstą pozycję. Tabela jest co prawda bardzo spłaszczona, ale to też dobrze dla nas. Mamy raptem trzy punkty straty do Górnika, który przecież jeszcze nie tak dawno był liderem. Liczymy na to, że będziemy w czubie jak najdłużej, może nawet do końca rozgrywek – podkreślił Kiełpin.

 

Zapewnił, że zwycięstwo z Górnikiem w pierwszym ligowym meczu o punkty w tym roku będzie napędzało pozytywnie całą drużynę. - Gdybyśmy przegrali, mogłoby być różnie, nawet moglibyśmy się nie podnieść po porażce. Mało tego, spadlibyśmy do dolnej ósemki, a potem bardzo trudno byłoby się wywindować. Tymczasem to my złapaliśmy wiatr w żagle i teraz z niecierpliwością czekamy na kolejny mecz, kolejnego przeciwnika, czyli Zagłębie - dodał.

 

Po meczu z Górnikiem Daehne nie miał zbyt pewnej miny. Na pewno zdawał sobie sprawę, że to po jego błędach drużyna dwa razy musiała odrabiać straty. - Nie rozmawiałem z Thomasem po meczu, dla niego to były trudne momenty. Jeśli by chciał pogadać, na pewno znajdę dla niego czas. Ale z drugiej strony to my rywalizujemy o miejsce między słupkami, każdy musi zapracować na zaufanie trenera - wyjaśnił Kiełpin.

 

Jego zdaniem, ważne jest nie tylko zaufanie trenera. - Cieszę się, że mam zaufanie kolegów, w poprzednim sezonie byłem wybrany przez nich drugim kapitanem. Wiem, że szanować trzeba wszystkich, choć nie trzeba wszystkich lubić. Tak jest chyba w każdej szatni, bo jeśli nie ma między zawodnikami chemii, to i na murawie nic nie wychodzi. Mam zasady, jestem tak wychowany przez rodziców, że szanuję rywali i kolegów. Nawet jak z kimś rywalizuję, wolę, żeby była uczciwa walka, a nie rzucanie kłód pod nogi - zapewnia zawodnik, który od sześciu lat reprezentuje barwy Wisły Płock.