Orzeł, Rakieta i... Wiewiór. Pseudonimy polskich skoczków narciarskich

Zimowe
Pseudonimy polskich skoczków narciarskich
Galeria zdjęć (8)

Czołowi skoczkowie narciarscy należą w Polsce do najpopularniejszych sportowców. Szerzej znane są również ich barwne pseudonimy. Większość kibiców zapewne wie, że Adam Małysz to "Orzeł z Wisły", a Piotr Żyła ma ksywkę "Wiewiór". Oto najbardziej znane przydomki polskich skoczków narciarskich.

Skoczkowie narciarscy to bardzo odważni ludzie, uprawiają niezwykle trudną dyscyplinę sportu. Posiadają również wiele ciekawych pseudonimów. Przypomnijmy te najbardziej znane przydomki, nadawane czołowym zawodnikom przez kolegów, kibiców, czy też dziennikarzy.

 

"Orzeł z Wisły" – przydomek, jaki otrzymał Adam Małysz po zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni 2001, szybko wszedł do obiegu i jest to chyba jeden z najbardziej znanych pseudonimów w historii polskiego sportu. Był to też jeden z tych przydomków, które nawiązywały do miejsca pochodzenia skoczka. Inne to choćby "Rakieta z Zębu" – jak określany jest dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi Kamil Stoch, oraz "Beskidzki Jastrząb" – taki przydomek miał z kolei jeden z czołowych skoczków lat sześćdziesiątych Józef Przybyła.

 

Wiele przydomków miał słynny Stanisław Marusarz. Dziś najpopularniejszy to "Dziadek", który pojawił się w końcowym etapie jego bogatej kariery, gdy czterdziestoletni zawodnik z powodzeniem rywalizował z młodszymi o połowę skoczkami. Wcześniej mówiono o nim m.in. "Tatrzański Orzeł" oraz "Król Wielkiej Krokwi" – skoczni, na której wielokrotnie wygrywał, kilkukrotnie bił jej rekordy, a która jeszcze za życia Marusarza (w 1989 roku) otrzymała jego imię.

 

Wojciech Fortuna nie imponował może warunkami fizycznymi (165 cm wzrostu), stąd miał ksywę "Mały", nie przeszkodziło mu to jednak w wywalczeniu złotego medalu zimowych igrzysk olimpijskich Sapporo 1972 na dużej skoczni. Dla odmiany Antoni Łaciak – wicemistrz świata z 1962 roku z Zakopanego – był przez kolegów nazywany "Długaj", z powodu wysokiego wzrostu.


Przydomki kilku skoczków były po prostu zdrobnieniami od ich imion (np. Bronisław Czech – "Bronek", Stefan Hula – "Stefanek", Klemens Murańka – "Klimek" czy Tomisław Tajner – "Tonio").  

 

Piotr Żyła swą ksywkę "Wiewiór" zawdzięcza Wiercikowi – niezwykle żywiołowej wiewiórce, jednemu z bohaterów filmu animowanego "Czerwony kapturek – historia prawdziwa".

 

Nietypowe pseudonimy ma Dawid Kubacki. "Mustaf" został mu nadany przez kolegów z kadry, "Dzióbao" – przez internautów, którzy podchwycili jedną z jego wypowiedzi ("coś mnie dziubało na progu"); posiadania tej drugiej ksywki sam zawodnik przez pewien czas nie był nawet świadomy. Krzysztof Miętus swój przydomek "Titus" zawdzięcza przypadkowi: jeden ze Słowaków przejęzyczył się wymawiając jego nazwisko.

 

Oczywiście fani skoków narciarskich wymyślali zawodnikom również złośliwe ksywki. Tak było nawet przed czasami słynnego Eddiego "Orła" Edwardsa, jednak proceder ten znacznie nasilił się w dobie Internetu. Celem kibicowskich żartów był np. Robert Mateja (ps. "Mati"); najpopularniejszym z kilku złośliwych przydomków, jakie mu nadano był "Kapitan Grawitacja". 

 

Przykłady najbardziej znanych i pamiętanych pseudonimów polskich skoczków:

 

Marcin Bachleda – "Diabeł"
Bronisław Czech – "Bronek"
Wojciech Fortuna – "Mały"
Stefan Hula – "Stefanek"
Maciej Kot – "Maniek", "Kocur", "Skarbie"
Dawid Kubacki – "Mustaf", "Dzióbao"
Antoni Łaciak – "Długaj"
Adam Małysz – "Orzeł z Wisły"
Stanisław Marusarz – "Dziadek", "Stani", "Tatrzański Orzeł", "Król Wielkiej Krokwi"
Robert Mateja – "Mati", "Kapitan Grawitacja"
Krzysztof Miętus – "Titus"
Klemens Murańka – "Klimek"
Józef Przybyła – "Justek", "Beskidzki Jastrząb"
Kamil Stoch – "Rakieta z Zębu"
Tomisław Tajner – "Tonio"
Jakub Wolny – "Szybki"
Aleksander Zniszczoł – "Grzywa"
Piotr Żyła – "Wiewiór", "Piter".

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze