Wyczyn Czeszki był szokiem dla ekspertów. Wcześniej odnosiła sukcesy tylko w snowboardzie, dwukrotnie zdobywając złoto mistrzostw świata (Kreischberg 2015 – slalom równoległy; Sierra Nevada 2017 – gigant równoległy).

 

W zawodach narciarstwa alpejskiego zaczęła startować w 2016 roku. Jej największym osiągnięciem było 7. miejsce w zjeździe, które wywalczyła w zawodach Pucharu Świata w Lake Louis w grudniu ubiegłego roku.

 

 

Na igrzyskach Pjongczang 2018 wystartowała w alpejskim supergigancie. Nikt na nią nie stawiał. Tymczasem to, czego dokonała, z pewnością zaliczyć można do grona największych sensacji w historii zimowych igrzysk. Ledecka zgarnęła złoto, o zaledwie 0,01 s wyprzedziła mistrzynię olimpijską z Soczi Annę Veith z Austrii.

 

Sukces zaskoczył również samą triumfatorkę. Po swym przejeździe długo nie mogła uwierzyć, że wyprzedziła rywalki. Na konferencji prasowej pojawiła się w goglach: "Nie zrobiłam makijażu, bo nie spodziewałam się, że tu będę" – przyznała.

 

 

Jedeme na výlet? Are we going for a trip? #sea #ship #trip #sun #smile #cocacola

A post shared by Ester Ledecká (@esterledecka) on Jul 27, 2017 at 8:18am PDT

 

Teraz czeka ją start w snowboardowym slalomie gigancie równoległym, który został zaplanowany na 24 lutego.

 

O wszechstronności Ledeckiej może również świadczyć fakt, że rozważa ona start na letnich igrzyskach w Tokio w windsurfingu.

 

 

😜 fajn den...

A post shared by Ester Ledecká (@esterledecka) on Aug 29, 2017 at 7:51am PDT