"To ma być pierwsze wejście na sportowo o tej porze roku" - oznajmił 12 grudnia, w dniu swych 36. urodzin. Hiszpański himalaista narodowości baskijskiej, zdobywca jedenastu ośmiotysięczników, w Wigilię Bożego Narodzenia wyruszył na swoją drugą zimową wyprawę na Everest od strony Nepalu, drogą biegnącą przez słynny Icefall.

 

Po kilkunastodniowym oczekiwaniu na dobre warunki, Txikon poinformował w piątek, że po dokładnej analizie prognoz meteorologicznych, jest szansa na okno pogodowe i wraz z dwójką Szerpów (Ali Sadpara i Temba Bothe) ruszają w sobotę. - Kiedy gwiazdy świecą, nadchodzi dobra pogoda. Trzeba to wykorzystać. Okno może się otworzyć na kilka godzin. Potrzebujemy około 24 godzin wiatru poniżej 40 km/h na szczycie. To jest to okno - przekazał Bask, dodając: "Śledzimy wyprawę naszych polskich przyjaciół na K2. Życzymy powodzenia, aby stopniowo góra pozwalała im iść coraz wyżej. Uściski dla wszystkich! Dzięki za wsparcie!".

 

Podczas ubiegłorocznej wyprawy pogoda znacznie utrudniała działalność ekipie Txikona. Zmarł oficer łącznikowy, a jedyny europejski partner Baska Alex Rubio musiał być ewakuowany. W tych warunkach Txikonowi udało się jedynie osiągnąć Przełęcz Południową i spędzić kilka nocy w obozie trzecim. - Nie mówię żegnaj, lecz do zobaczenia. Everest nie chciał nas dopuścić do siebie, ale ukradł moje serce - powiedział rok temu.

 

W 2016 roku razem z Włochem Simone Moro i Muhhamadem Alim Sadparą stanęli zimą na wierzchołku Nanga Parbat (8126 m). W tym sezonie swoją siódmą próbę wejścia na ten szczyt, w towarzystwie Elisabeth Revol, podjął pochodzący z Działoszyna (woj. łódzkie) Tomasz Mackiewicz, znany w środowisku jako "Czapkins".

 

Po jego zdobyciu 25 stycznia, jako pierwszy Polak o tej porze roku, nie zdołał zejść do obozu. Francuską alpinistkę, która rozstała się z Mackiewiczem na wysokości około 7200 m, uratowali uczestnicy polskiej wyprawy na niezdobyty zimą szczyt K2 (8611 m).