System kluczem do złota olimpijskiego! Niemcy mają, a u nas jednostki!

Zimowe
System kluczem do złota olimpijskiego! Niemcy mają, a u nas jednostki!
fot. PAP

Współczesna dekada polskiego zimowego sportu olimpijskiego to najlepszy czas w historii. Dość powiedzieć, że na 5 ostatnich igrzyskach wywalczyliśmy 18 z 22 wszystkich medali. To jednak zasługa jednostek, a nie systemu. Niemcy działają w oparciu o system - o środki wojska, policji, służby celnej. Na chwałę państwa i krzewienie kultury fizycznej. U nas politycy tylko o tym marzą, przerzucając się odpowiedzialnością.

Niemcy mają na razie 20 medali - 10 złotych, 6 srebrnych i 4 brązowe (stan na 19 lutego). My dwa - jakże dla nas cenne - złoty Kamila Stocha i brązowy naszej drużyny skoczków. Bo współczesny sport to wielkie wyzwanie. My nie dbamy o to wyzwanie ani na poziomie szkół podstawowych i lekcji WF, ani na poziomie wyczynu. Pozostawiliśmy sportowców samych sobie. Wydaje się, że wszystko załatwi program przygotowań olimpijskich, w których są stypendia. Jednak siła sportu powinna brać się z popularności, masowości, profesjonalizmu. U nas możemy liczyć na jednostki. Tradycja skoków narciarskich - Stanisława Marusarza, Wojciecha Fortuny, Piotra Fijasa - doprowadziła nas do ery Adama Małysza. A czas "małyszomanii" został wykorzystany do stworzenia programu szkolenia. Spółki skarbu państwa zainwestowały środki w młode talenty, powstała skocznia w Wiśle -  to były decyzje polityczne. Jednak dziś politycy najchętniej ocieplają swój wizerunek w czasie śniadań z mistrzami sportu lub celebracji ich medali. Takie inicjatywy, jak Arena Lodowa w Tomaszowie Mazowieckim to unikalna akcja. Chwała charyzmatycznemu burmistrzowi, który wybudował obiekt za prawie 50 milionów (z czego 17 milionów dotacja z ministerstwa sportu). Jednak Stegny w Warszawie, czy COS w Zakopanym dalej pozostają niezadaszone, bo przekracza to możliwości - właśnie, jakie, finansowe? Nie ma tras do narciarstwa biegowego oraz biathlonu, brakuje toru saneczkowego. Brakuje świadomości, że szersze zawodowstwo musi opierać się o pomoc państwa, choćby taką pomoc, jaką swoim sportowcom oferują Niemcy.

Srebrna medalistka w skokach narciarskich, Katharina Althaus jest celniczką. Pensja? 1300 euro miesięcznie. Rzecz jasna sportsmenka jest celniczką na specjalnych zasadach. Rozsławia imię Niemiec i krzewi kulturę fizyczną. I poza pensją od państwa, mogła w tym sezonie zarobić 16 625 euro w Pucharze Świata (FIS płaci 2600 euro za zwycięstwo w zawodach). Sponsor Viessmann zaoferował kontrakt - 10 000 euro. Więc "Bild am Sonntag" policzył, że "Srebrna Kathi" - jak ją tytułuje - zarabia średnio miesięcznie 3 500 euro. A niemiecka para taneczna - Aljona Sawczenko i Bruno Massot?  Sawczenko służy w Bundeswehrze. Nie żartuję! Ukrainka kiedyś połączyła się w parę z niemieckim tancerzem, Robinem Szolkowym i osiedliła w Niemczech w 2003 roku. Właśnie z Szolkowym wywalczyła brązowe medale olimpijskie w Vancouver i Soczi. Obecnie armia niemiecka może się pochwalić złotą medalistką olimpijską z Pjongczangu i to w parze ze świeżo naturalizowanym Francuzem! Massot całkiem niedawno otrzymał niemieckie obywatelstwo. Sawczenko wierzyła w możliwości nowego partnera, więc namówiła go na wspólne starty. Aby jednak mogli wspólnie walczyć w Pyongchang, Massot musiał wystąpić o obywatelstwo Republiki Federalnej Niemiec. Dwa razy nie zdał egzaminu językowego. Udało się za trzecim razem i dopiero od listopada 2017 roku legitymuje się paszportem Niemiec. Massot może liczyć na stypendium od Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego, który tak naprawdę jest agendą Niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Takie stypendium to maksymalnie 1100 euro. Para Sawczenko-Massot może liczyć jednak na specjalne dochody - 5000 euro za show taneczny. Region Oberstdorf płaci im 10 000 euro rocznie. Więc ich średnia zarobków to 5800 euro.

Natalie Geisenberger - startująca w saneczkach - ma etat jako "Polizeihauptmeisterin", a więc podoficer policji, co wiąże się z pensją 2900 euro. W Soczi wywalczyła złoto indywidualnie i złoto w drużynie, a w Korei powtórzyła te osiągnięcia! Nic dziwnego, że poza pensją od państwa może liczyć również na hojność banku - Sparkasse Miesbach płaci stawkę, która pozwala liczyć na średnie miesięczne dochody w wysokości 9000 euro. Saneczkarz Felix Loch jest niższy stopniem od Geisenberger - to "Polizeiobermeister", a więc jego pensja od państwa to 2500 euro. Jednak ma więcej kontraktów sponsorskich - między innymi Viessmanna, HiPP-a i Wimmera, co daje mu łącznie 10 000 euro miesięcznie. Startujący w kombinacji norweskiej, Eric Frenzel to starszy sierżant Bundeswehry - co oznacza płacę 2500 euro. Złoty medalista z Pjongczangu w tym sezonie w Pucharze Świata zarobił 27 000 euro, a to tego dochodzą kontrakty sponsorskie - między innymi Viessmann i Metavirulent.

Alpejczyk, Thomas Dressen to urzędnik celny - płaca 2500 euro. Za zwycięstwo na słynnej trasie w Kitzbuehel zarobił 74 000 euro. Na kasku - w sezonie Pucharu Świata, bo na igrzyskach olimpijskich to zabronione - reklamuje region narciarski Soelden, a przed Pyongchang przedłużył umowę z Rossignolem. A skoczkowie? Andreas Wellinger - złoty i srebrny medalista z Korei Południowej - na razie uczy się, aby zostać urzędnikiem celnym. Stypendium? 1800 euro miesięcznie. W Pucharze Świata zarobił w tym sezonie 77 000 euro. Jego dochody biorą się także z wysokich kontraktów reklamowych z Milką i Avisem. Jak szacują menedżerowie - z którymi rozmawiał "BamS" - średnie miesięczne zarobki Wellingera w tym sezonie to 46 000 euro.

Biatloniska Laura Dahlmeier może liczyć nawet na 50 000 euro miesięcznie, choć jej pensja nie jest wysoka. Żeby ktoś nie myślał, że normalnie pracuje - niemiecki urząd celny ma Zoll-Ski-Team, dzięki któremu na konto Dahlmeier wpływa 2150 euro miesięcznie. Jednak sportsmenka jest tak znana w Niemczech, że ma aż 15 sponsorów, a za wygraną w Pucharze Świata kasuje 13 000 euro. Stąd tak wysokie szacunki jej zarobków przez dziennikarzy "Bild am Sonntag".

W tej całej wyliczance chodzi o jedno - jest system. Ci najlepsi mogą liczyć na dodatkowe dochody. Jednak duża grupa sportowców w Niemczech szkolonych jest w oparciu o służby mundurowe - czy to armii, policji, czy wreszcie o urzędników straży granicznej i celnej. A u nas politycy obrzucają się wzajemnie błotem i sięgają dna polemiki, gdy trzeba zagrać populistycznie w mediach społecznościowych. Także w sprawie polskiego sportu - naszych startów w Pjongczangu. Podsycają zawiść, uczą mowy nienawiści, która w mediach społecznościowych trafia na podatny grunt... I końca tej miałkiej polemiki nie widać... Zamiast kopiować wzorce z Niemiec, Holandii, czy Norwegii. O co naprawdę nie jest trudno...

 

Od 9 do 25 lutego w ramach „otwartego okna” wszyscy abonenci Cyfrowego Polsatu będą mieli nieograniczony dostęp do 3 uruchomionych specjalnie na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich kanałów: Eurosport 3, Eurosport 4 i Eurosport 5, gdzie będzie można oglądać relacje z igrzysk w jakości HD i bez reklam.

 

Kanały dostępne będą na dekoderach Cyfrowego Polsatu pod numerami 222, 223, 224.

 

Dodatkowo zapewnimy polską oprawę komentatorską wydarzenia na tych kanałach, realizowaną przez dziennikarzy i ekspertów Polsatu Sport.

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze