Kruszelnicki wraz z żoną Anastazją Bryzgałową pokonali Norwegię w meczu o trzecie miejsce olimpijskiego turnieju par mieszanych. Później jednak pojawiła się informacja, potwierdzona przez rosyjską delegację, że w próbkach A i B Kruszelnickiego wykryto zabronioną substancję - meldonium. Olimpijczycy z Rosji mogą być pozbawieni zdobytego medalu. Rosjanin nie przyznaje się do złamania przepisów antydopingowych.

"Tylko ktoś pozbawiony rozsądku mógłby stosować jakikolwiek rodzaj dopingu, szczególnie takie substancje jak meldonium, przed igrzyskami olimpijskimi, gdzie kontrole są na najwyższym poziomie" - napisał w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Rosyjskiej Federacji Curlingu.

Mający tymczasową siedzibę w Pjongczangu Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu zbierze się w tej sprawie w czwartek o 6 rano polskiego czasu.

"Nie róbmy żadnych pochopnych deklaracji. Nie mówmy, że to prowokacja albo że ktoś coś do czegoś dosypał. Musimy po prostu dowiedzieć się, co się wydarzyło. To nieprzyjemna sytuacja i mam nadzieję, że nie wpłynie na decyzję MKOl o ponownym przyjęciu Rosji do rodziny olimpijskiej" - powiedział minister sportu Paweł Kołobkow.

"Sborna" rywalizuje w Pjongczangu pod flagą olimpijską. Rosyjski Komitet Olimpijski jest zawieszony w prawach członkowskich MKOl w związku z aferą dopingową podczas igrzysk w Soczi przed czterema laty. Incydent z Kruszelnickim może poważnie opóźnić odwieszenie.

Dotychczas w Pjongczangu wykryto trzy przypadki dopingu. "Wpadli" także rywalizujący w short tracku Japończyk Kei Saito oraz słoweński hokeista Ziga Jeglic.