Jak duży głód walki jest w tobie po powrocie do klatki?

 

Mamed Khalidov: Bardzo duża, bo już trzy-cztery miesiące trenowałem. Myślałem, by zawalczyć, ale nie wiedziałem, jaki ma być kierunek. Tomasz Narkun podrzucił pomysł i bardzo mi się to podoba. Dlaczego głód? To mistrz wagi półciężkiej, więc to jest duże wyzwanie. Jest ode mnie cięższy być może o 10 kg. Moją bronią jest parter, a on w tym parterze jest znakomity, a to może być dla mnie problemem. To wielkie wyzwanie sportowe, on jest bardzo dobry.

 

Czujesz, że ten odpoczynek ci pomógł i wracasz na większej świeżości?

 

Po prostu popełniłem błąd, jeśli chodzi o odstęp między walkami. Rok temu stoczyłem walkę w marcu, a później od razu w maju. Tak naprawdę nie miałem żadnego odpoczynku, tylko pojechałem na jednym przygotowaniu. Byłem w dobrej formie, ale... Postanowiłem, że będę rzadziej walczył i będę to robił, kiedy będę miał chęć.

 

Odczuwasz niepewność przed tą walką?

 

W związku z przerwą nie mam żadnej obawy. Jeśli chodzi o rywala, to bardzo ciekawi mnie ta walka. Szansę oceniam pół na pół - to potężny zawodnik ze świetnym parterem i nieobliczalną stójką. Są same plusy i to mnie tylko zachęca do tej walki.

 

Wiele osób zastanawia się, czy wynik tej walki będzie miał wpływ na dalsze decyzje dotyczące twojej kariery.

 

Na pewno. W zależności od przebiegu: jeżeli wygram, to podejmę decyzję, a jeśli przegram, to może podejmę inną decyzję.

 

Na ten moment nie mówisz, że to jest jedna walka.

 

Oczywiście, skupiam się na tej walce. Nie mogę oceniać przyszłości, skoro walka się jeszcze nie odbyła.

 

Cała rozmowa z Mamedem Khalidovem w załączonym materiale wideo.