Paszulewicz: Ewolucja zamiast rewolucji

Piłka nożna
Paszulewicz: Ewolucja zamiast rewolucji
fot. CyfraSport

GKS Katowice co sezon myśli o powrocie do Ekstraklasy. Tyle, że na jej zapleczu jest już jedenaście lat! Za każdym razem przy Bukowej odważnie mówi się o awansie, a potem przychodzi rozczarowanie. Jesienią właśnie takie uczucie panowało u trzykrotnego zdobywcy Pucharu Polski. Zespół jest dopiero siódmy w tabeli… Dlatego odszedł Piotr Mandrysz, a nowy dyrektor sportowy zatrudnił Jacka Paszulewicza, który rozstał się z … szesnastą Olimpią Grudziądz.

Bożydar Iwanow: Ani słowa o Grudziądzu czy chciałbyś się odnieść do zwolnienia z Olimpii?

Jacek Paszulewicz: Zwolnienia trenerów są wpisane w zawód trenerski, więc nie demonizowałbym faktu zwolnienia. W grudniu z prezesem Jackiem Bojarowskim dokonaliśmy analizy sytuacji zespołu oraz przedstawiłem plan naprawczy i wizję na następne 12 miesięcy. Odbiegała ona od wizji zarządu. W związku z powyższym klub podjął decyzję o zmianie szkoleniowca. Rozstanie nastąpiło jednak w dobrej atmosferze i z wzajemnym szacunkiem.  

Jak to jest, być niechcianym w zespole walczącym o utrzymanie, a dostać ofertę z klubu, który ma ambicje i chęci gry w ekstraklasie?

Nie zapominajmy, że Olimpia Grudziądz w zeszłym sezonie walczyła do ostatniej kolejki o awans. Kolejna sprawa to kwestia bycia "niechcianym". Nie uważam, że byłem „niechciany” w Grudziądzu. Wizje dalszej pracy i rozwoju zespołu - mojej i prezesa rozchodziły się w znaczącym stopniu, więc podjęto decyzję, która sprawiła, że przestałem pełnić funkcję pierwszego trenera w Olimpii. Szukaliśmy wspólnej drogi przez cały grudzień, ale się nie udało. Co do propozycji z Katowic, to uważam, że przez ostatnie dwa lata pokazałem swoją wartość i wyniki osiągane przez Olimpię zaowocowały kilkoma propozycjami. Już latem miałem kilka ofert, a po podpisaniu umowy w Grudziądzu pojawiła szansa na pracę w ekstraklasie. Zostałem jednak w Grudziądzu. Dwukrotnie moje zespoły były „rycerzami wiosny”, w zeszłym sezonie zabrakło punktu do awansu. Wygrałem Pro Junior System, wypromowałem wielu młodych zawodników. Myślę, że jest to wystarczająca wizytówka. Dzisiaj jestem w Katowicach. Tu walczę, aby dostać się z zespołem na salony.  

Odbyliście zgrupowanie w Turcji. W poprzednim miejscu pracy raczej nie mialeś szans na takie wojaże zimą. Przypomniały się czasy kariery piłkarskiej?

W Grudziądzu obracaliśmy się określonych realiach finasowych i obozy odbywały się w polskich ośrodkach. Niczego tam zespołowi nie brakowało. Cetniewo spełnia wszelkie wymogi co do organizacji obozów, zarówno letnich jak i zimowych.  Jednak zagraniczne wyjazdy pozwalają na treningi w przyjaznych warunkach na zielonej murawie. Powrót na polskie boiska jest zazwyczaj szokiem. Nie ma miejsc treningowych, które posiadają podgrzewaną murawę i większość drużyn musi wracać na syntetyczną nawierzchnię, co zwiększa ryzyko kontuzji. Nie jest to optymalne rozwiązanie.  Najważniejsza jest jednak praca, którą należy wykonać. A jeśli klub stać na optymalizację warunków pracy, to trzeba to docenić. Jeśli nie, to należy zaadoptować środki treningowe do warunków atmosferycznych. Cieszę się, że GKS zapewnił zespołowi możliwość pracy w Turcji. Zgrupowanie było długie i wyczerpujące, ale udało się zrealizować plan pracy. A do tego wszyscy zawodnicy wrócili do Polski bez urazów. Jako zawodnik miałem okazję występować w kilku klubach ekstraklasowych i warunki przygotowań do sezonu były zazwyczaj optymalne – w Turcji, na Cyprze, w Hiszpani, Grecji, Słowenii, we Włoszech czy nawet Brazylii. Teraz w GKS mamy podobnie.

Mieliście tam jednak problemy. Co zawiodło?

Wyjeżdżając w zimie w ciepły klimat najważniejsze są boiska. Po przyjeżdzie do Side okazało się, że na boiskach trenowało kilkanaście drużyn, co spowodowało, że stan muraw był bardzo słaby. W ciągu 24 godzin udało się zmienić bazę treningowo - pobytową i przeprowadziliśmy się do Belek.

 



Przychodząc do Katowic nie „wywróciłeś" składu GKS-u do góry nogami…

Analizując mocne i słabsze strony GKS-u z rundy jesiennej nie można powiedzieć, że temu zespołowi brakuje jakości. Oczywiście, osiągane wyniki były dla wielu niezadowalające. W moim przekonaniu złożyło się na to wiele czynników. Obejmując zespół chciałem przede wszystkim sprawdzić możliwości obecnej kadry. Jak zaadoptują się do wysokich obciążeń, nowej taktyki i sposobu gry. Pierwsze tygodnie oraz testy wykazały, gdzie potrzebujemy wzmocnień i jakiej charakterystyki oczekujemy po piłkarzach, którzy zasilą szeregi GieKSy. W moim mniemaniu zespół potrzebuje personalnej ewolucji, a nie rewolucji. Rewolucja ma nastąpić w sposobie gry i w myśleniu piłkarzy z Bukowej. Ci, którzy będą w tym zespole mają „umierać” za GKS Katowice!

Dlatego jest ściągnięty Bartłomiej Poczobut – człowiek od czarnej roboty. Wielu piłkarzy GKS wie co zrobić z piłką i potrafi grać ofensywnie. Ale aby zawiązać akcję ofensywną należy najpierw odzyskać piłkę. Potrzebujemy ludzi, którzy będą pracowali w odbiorze, to ma być „bandyta” od czarnej roboty. Spełniał taką rolę w poprzednich klubach i to z powodzeniem. Razem z Poczobutem o miejsce w pierwszym składzie będą rywalizowali Bartłomiej Kalinkowski, który ma wszelkie predyspozycje, aby stać się czołową "6" w Nice 1 Lidze jak i Rafał Kuliński, który próbuje przekwalifikować się z typowej "8", dla której w naszym systemie nie ma miejsca. Dalibor Volas – temat tego zawodnika pojawił się już na początku roku. Wtedy jednak chciałem zobaczyć swoich napastników oraz zawodników, którzy mogą grać na pozycjach numer 10. Okres przygotowawczy oraz gry kontrolne pokazały, że brakuje nam ludzi do ofensywnych formacji. Volas jest doświadczonym zawodnikiem, potrafiącym zarówno zdobywać bramki z gry, jak i ze stałych fragmentów. Do tego ma szansę wkomponować się idealnie w system 1-4-1-4-1, pod warunkiem, że wygra rywalizację z innymi napastnikami.

Zmienileś system gry. Jak to będzie wyglądało wiosną?

Wyjściowo 1-4-1-4-1, gdzie w ofensywie możemy przechodzić do 1-4-3-3 z trójką napastników. Pracujemy nad różnymi modyfikacjami tego systemu, ale nie chcemy całkiem odkrywać kart ...  Wiosna będzie pełna niespodzianek!

GKS będzie Górnikiem z poprzedniego sezonu?

Chciałbym, aby GKS był „GieKSą”. Życzyłbym sobie i zespołowi, abysmy zdobyli tyle punktów, co Olimpia w poprzednich dwóch sezonach na wiosnę.

 

Zachęcamy do wzięcia udziału w naszej zabawie Fantasy 1. Liga! Kliknij TUTAJ.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze