Od pierwszej minuty gra toczyła się głównie na połowie Arki. Zagłębie miało zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, atakowało, a goście cofnięci na własną połowę próbowali kontratakować.

 

Lubinianie mieli jednak duże problemy z przebiciem się przez szczelną defensywę rywali i poważniej bramce przyjezdnych zagrażali głównie po stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów wolnych Sasa Balic dograł do Lubomira Guldana, a ten trafił do siatki. Arbiter wskazał na środek boiska, gdynianie ustawili piłkę i byli gotowi do wznowienia gry, ale sędzia wstrzymywał się z gwizdkiem. Po chwili odwołał swoją wcześniejszą decyzję i odgwizdał pozycję spaloną Balica.

 

Poza tą sytuacja jeszcze tylko dwa razy było groźnie pod bramką Arki w pierwszej połowie. Przy pierwszej sytuacji o emocje postarali się sami gdynianie. Pavels Steinbors tak wybijał piłkę, że ta trafiła pod nogi Filipa Starzyńskiego. Pomocnik Zagłębia miał niemal pustą bramkę przed sobą, ale uderzył za lekko i bramkarz gości zdołał naprawić swój błąd.

 

Druga sytuacja miała miejsce tuż przed przerwą. Po dośrodkowaniu Guldana najwyżej do piłki wyskoczył Balic, ale jego strzał głową był niecelny.

 

Jeszcze mniej działo się w polu karnym Zagłębia. Arka nie tylko nie oddała celnego strzału, ale w ogóle nie oddała strzału na bramkę strzeżoną przez Dominika Hładuna.

 

Po przerwie goście zaczęli bardzo obiecująco, bo zaraz po wznowieniu gry po indywidualnej akcji na strzał zza pola karnego zdecydował się Michał Nalepa. Pomocnik Arki był jednak naciskany i nie mógł uderzyć mocno, ale chociaż trafił w bramkę. I jak się później okazało było to jedyny celny strzał podopiecznych trenera Leszka Ojrzyńskiego.

 

Obraz gry w porównaniu z pierwszą połową jednak się zmienił. Arka potrafiła już dłużej utrzymać się przy piłce i przenieść ciężar gry na połowę Zagłębia. Gale groźniejsi byli nadal lubinianie.

 

Poważniej bramce rywali gospodarze zaczęli zagrażać dopiero, kiedy na boisku pojawił się Kamil Mazek. Szybki skrzydłowy z dużą łatwością uciekał obrońcom Arki i dogrywał w pole karne. Jedno z takich podań trafiło do Starzyńskiego, lecz ten huknął bardzo wysoko. Kilka chwil później role się odwróciły i dośrodkował Starzyński a strzelał Mazek, ale efekt był taki sam.

 

Piłkę meczową mógł mieć w doliczonym czasie Guldan. Obrońca Zagłębia będąc sam w polu karnym źle jednak przyjął i nie zdołał nawet oddać strzału. Zawodnicy gospodarzy domagali się odgwizdania w tej sytuacji faulu i rzutu karnego, ale nawet po wideo weryfikacji arbiter nie wskazał na jedenasty metr. Więcej emocji w Lubinie w piątek już nie było.

 

KGHM Zagłębie Lubin – Arka Gdynia 0:0

 

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balic – Adam Matuszczyk, Jarosław Kubicki - Bartłomiej Pawłowski (67. Kamil Mazek), Filip Jagiełło, Filip Starzyński (89. Dawid Pakulski) - Jakub Mares (63. Arkadiusz Woźniak)

 

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Frederik Helstrup, Michał Marcjanik, Adam Marciniak – Dawid Sołdecki, Mateusz Szwoch, Michał Nalepa, Andrij Bogdanow (80. Grzegorz Piesio), Patryk Kun (46. Luka Zarandia) – Rafał Siemaszko (72. Enrique Esqueda)

 

Żółte kartki: Guldan, Czerwiński - Kun, Marcjanik, Zbozień, Esqueda