Gromadzki już wcześniej dawał znakomite walki, tak jak ta z Mateuszem Rzadkoszem. Nic dziwnego, że zyskał ringowy pojedynek "Zadyma", który jest widoczny na jego spodenkach w ringu. W sobotę na gali w Zgorzelcu jego rywalem był jednak człowiek blisko związany z tym regionem, który mógł się czuć pomiędzy linami jak u siebie w domu. Ciężko było więc wskazać faworyta pojedynku sędziowanego przez Włodzimierza Kromkę.

Od pierwszych sekund w ringu trwała wojna, która z każdą rundą przebierała na tempie. Sporo ciosów lądowało na gardzie obu zawodników, ale już w 2. rundzie lewy łuk brwiowy Wierzbickiego został mocno naruszony przez rywala. Gromadzki parł do przodu, z kolei jego rywal nie pozostawał dłużny i wdawał się w niesamowite wymiany ciosów. Ostatnia szósta runda przeszła oczekiwania kibiców i między linami zobaczyliśmy niesamowity bój. Kibice po ostatnim gongu w szóstej rundzie oklaskiwali bokserów na stojąco.

Pod wrażeniem byli także komentatorzy. - Nie wiem czy Mariusz Grabowski mnie słyszy, ale wnioskuję o specjalną premię dla obu pięściarzy - powiedział zaraz po walce Grzegorz Proksa. Andrzej Kostyra nazwał walkę obu pięściarzy "III Wojną Światową"!

Ostatecznie Tomasz Gromadzki (6-1-1, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty (58:56, 58:56, 58:56) Wojciecha Wierzbickiego (0-1).