Mecz Legii z Jagiellonią - mistrza z wicemistrzem - to absolutny hit 25. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Oba zespoły mają po 45 punktów, liderem obecnie są białostoczanie, którzy w trzech kolejnych meczach wiosennej rundy odnieśli trzy zwycięstwa.

- Zawsze mówię, że gra się i trenuje właśnie dla takich meczów. Takie spotkania są bardzo atrakcyjne dla kibiców i jedyne, czego można żałować, to tego, że aura nie rozpieszcza, bo pewnie w innych warunkach na stadionie byłby komplet publiczności - powiedział Mamrot, cytowany przez klubową stronę internetową.

Dodał, że Jagiellonia chce utrzymać swoją dobrą dyspozycję z pierwszych trzech spotkań po zimowej przerwie. Odnosząc się do spotkania legionistów w Krakowie i remisu z Cracovią Mamrot zwrócił uwagę, że zespół trenera Michała Probierza grał bardzo agresywnie i ciężko pracował, by Legia nie mogła prowadzić gry.

- My gramy jednak trochę inaczej, ale też mamy swój pomysł. Ważnym aspektem będzie to, abyśmy potrafili grać piłką i się przy niej utrzymać. Tak będziemy chcieli zagrać we wtorek wieczorem - zapowiedział trener Jagiellonii.

Jesienią w Białymstoku, choć Legia miała przewagę i atakowała, przegrała 0:1. Mamrot zaznaczył, że we wtorkowy wieczór mecz będzie zupełnie inny, zwrócił uwagę na dużą siłę ofensywną swego zespołu. - Trzeba jednak mieć na uwadze to, że Legia dzisiaj również jest silniejszym zespołem, niż we wrześniu. Na pewno nie będziemy się murować przed własną bramką, bo wtedy strata gola jest kwestią czasu - zaznaczył.

Dużych niespodzianek w składzie białostoczan kibice nie powinni się spodziewać. Zespół wygrywa i nikt nie pauzuje za nadmiar kartek. Nie wiadomo, czy w pełni gotowy do gry będzie słoweński napastnik Roman Bezjak, który zdobył w piątkowym meczu z Lechią pierwszą bramkę w ekstraklasie, ale w końcówce zszedł z boiska zgłaszając uraz.