Na gali UFC 214 doszło do długo wyczekiwanego rewanżu Jona Jonesa (22-1-1, 9 KO, 6 sub) z Danielem Cormierem (20-1-1, 9 KO, 4 sub). Górą był "Bones", który znokautował rywala w trzeciej rundzie, odbierając mu pas wagi półciężkiej. Nie byłby jednak sobą, gdyby czegoś nie przeskrobał. W próbce "B", która została pobrana dzień przed galą znaleziono niedopuszczalny Turinabol, a wynik walki anulowano.
 
Po kilku miesiącach od walki Jonesa z Cormierem doszło do przesłuchania zawodnika, wskutek którego zostanie on ukarany grzywną w wysokości 205 tysięcy dolarów. To 40% gaży Jonesa za walkę z Cormierem oraz pięć tysięcy kary. Odebrano mu także licencję do startów w MMA, będzie się mógł o nią ubiegać ponownie w marcu 2019 roku. 
 
Decyzję orzekł przewodniczący komisji CSAC, Andy Foster, który nie może zrozumieć całej sytuacji. Były mistrz UFC przyznał między innymi, że... jego menadżerowie podrabiali jego podpis pod wszystkimi poradnikami od USADA, a więc Amerykańskiej Agencji Antydopingowej.
 
- Wierzę, że Jones jest myślącą osobą. Branie sterydów przed testem, o którym wiedział byłoby bez sensu.
 
 
Ponowne przesłuchanie odbędzie się najwcześniej w sierpniu. Niewykluczone jest jednak przedłużenie zawieszenia Jonesa przez USADA.