Zawodnik RKS Łódź jest pierwszym z 27 reprezentantów Polski, który wystąpi w Anglii. Jako jedyny startuje w czwartek, czyli pierwszego dnia imprezy.

- Będzie szybka akcja, nie ma eliminacji i może i lepiej, bo często miewam w nich kryzysy. Jakoś finały zawsze lepiej mi wychodzą. Na pewno przez to jest mniej stresu, bo kwalifikacje to bardzo dziwny konkurs. Są nerwy i świadomość, że musisz skoczyć daną wysokość – powiedział halowy mistrz Europy sprzed roku.

W czwartkowym konkursie weźmie udział tylko 12 zawodników. Bednarek ma trzeci w tym sezonie wynik na świecie – 2,33. Lepsi byli od niego tylko trenowany przez Stanisława Szczyrbę Katarczyk Mutaz Essa Barshim (2,38) i Rosjanin Danił Łysenko (2,37).

- Wydaje mi się, że tych dwóch zawodników jest w tej chwili poza zasięgiem. O brąz będzie się bić pewnie dziesięciu pozostałych, w tym ja. Kto stanie na podium? Będzie to zależało od wielu czynników. Myślę, że ten, kto skoczy 2,30 w pierwszym podejściu zapewni sobie trzecie miejsce. To będzie kwestia dnia i godziny oraz odpowiedniego samopoczucia – dodał podopieczny Michała Lićwinko.

Bednarek w Birmingham jeszcze nigdy nie rywalizował. Nie zna skoczni i… - może to dobrze. Ona jest taka sama dla wszystkich i nie ma co się nad tym zastanawiać. Ja wolę takie, gdzie jest większa amortyzacja – przyznał.

Najlepszy obecnie polski skoczek wzwyż po raz pierwszy w karierze będzie startować w halowych mistrzostwach świata.

- To nowe doświadczenie, ale zawodników dobrze znam. Na co dzień z nimi startuję. We wszystkich tegorocznych mityngach zajmowałem miejsce w pierwszej trójce, więc jadę optymistycznie nastawiony – przekonywał.

Impreza w Birmingham rozpocznie się w czwartek i potrwa do niedzieli. Bednarek jako jedyny z zawodników poleciał do Anglii we wtorek. Reszta reprezentantów Polski uda się do Wielkiej Brytanii w środę.