"Oglądałem ten finał bez większych emocji, gdyż byłem pewien, że jeżeli Adam się nie wywróci, to nic złego nie ma prawa się stać. On jest profesorem, a rywale byli raczej drugim garniturem. Żadnego nazwiska za bardzo nie kojarzyłem. Kszczot poza tym jest w dobrej formie i ma ogromne doświadczenie. Nie było scenariusza, w którym by tego nie wygrał" - wskazał Czapiewski.

 

Były średniodystansowiec uznał złoty medal HMŚ za "wielką sprawę". Jego zdaniem zawodnik RKS Łódź podjął słuszną decyzję decydując się na długi finisz.

 

"Im wyższy poziom umiejętności biegowych był potrzebny, im dłuższy finisz, tym szanse Adama rosły. Wszyscy czekali na ostatnie 200 metrów, a wiadomo, że to hala i wtedy już mogło być różnie, nerwowo. Nasz złoty medalista spokojnie wszystko kontrolował" - dodał Czapiewski, który 30 marca skończy 40 lat.

 

Przyznał, że nie potrafi już zliczyć wszystkich sukcesów Kszczota. Za dwa lata podczas igrzysk olimpijskich w Tokio będzie jednym z faworytów.

 

"Miał już na to szansę w Rio de Janeiro, ale tam spotkał go ogromny pech w półfinale. Za dwa lata lekko na pewno nie będzie, bo on coraz młodszy nie będzie. Jeżeli jednak dotrwa w takiej formie do tych zawodów, to będzie jednym z kandydatów do podium. Na pewno na to zasługuje" - podkreślił rekordzista kraju.

 

Przypomniał, że razem z Kszczotem biegał w halowych mistrzostwach Europy w 2009 roku w Turynie.

 

"Minęło już dziewięć lat. Większość karier naszych ośmiusetmetrowców, wliczając mnie, była krótka. Komu się udało wspiąć wyżej, to za długo tam nie posiedział. Adamowi udało się usadowić w światowej czołówce na długi czas. Podobnie jest z Marcinem Lewandowskim" - wspomniał mieszkający w Choszcznie Czapiewski.

 

W jego ocenie popularny "Lewy", który w niedzielę wystąpi w finale HMŚ w Birmingham na 1500 metrów musi liczyć na nieco wolniejsze tempo.

 

"On dopiero zaczyna biegać na tym dystansie, więc jeszcze się rozkręci w kolejnych latach. Na razie trafiają mu się takie biegi w mistrzostwach, że są długie finisze. Dla niego najlepiej byłoby, żeby w Wielkiej Brytanii finisz był krótki. Wtedy jego szanse, jako dysponującego świetną szybkością, znacznie rosną. Medal w niedzielę będzie trzeba uznać za niespodziankę" - uważa Czapiewski.

 

Urodzony w Opocznie 28-letni Kszczot skompletował w sobotę wszystkie kolory medali tej imprezy - w 2010 roku wywalczył brązowy, a cztery lata później w Sopocie srebrny.

 

W dorobku ma też trzy złota halowych mistrzostw Europy: w Paryżu (2011), Goeteborgu (2013) i Belgradzie (2017). Ponadto wywalczył dwa tytuły wicemistrza globu na stadionie w Pekinie (2015) i Londynie (2017).