"Postaram się zostawić emocje w szatni, choć to nie będzie łatwe, ale na boisku zrobię wszystko, by pomóc obecnej drużynie. Będzie to jednak dla mnie szczególny mecz i na pewno trudny" - podkreślił francuski pomocnik, który jako 19-latek trafił do Sevilli z RC Lens w 2012 roku.

 

To był początek jego międzynarodowej kariery, a w pierwszym sezonie w La Liga został uznany za jedno z odkryć rozgrywek. Później grał jeszcze w AS Monaco, Interze Mediolan, z którego latem 2017 został wypożyczony do Valencii.

 

"Mieszkałem z Andaluzji tylko 12 miesięcy, ale bardzo polubiłem miasto, region, ludzi. Z wieloma poznanymi wtedy osobami utrzymuję stały kontakt. Pamiętam, jak wszyscy starali mi się pomóc, jak przyjacielsko byli do mnie nastawieni. A to był początek mojej zagranicznej przygody i takie wsparcie było mi niezwykle potrzebne. To wszystko sprawia, że z wielkim sentymentem wspominam tamten okres" - wspomniał Kondogbia.

 

Jak zauważył, w sobotę przed niełatwym wyzwaniem stanie nie tylko on, ale i cały zespół "Nietoperzy".

 

"Mamy co prawda osiem punktów więcej, ale jesteśmy sąsiadami w tabeli. Poza tym mamy świadomość, jak silna Sevilla jest przed własną publicznością" - powiedział Francuz.

 

Valencia jest jednak ostatnio w dobrej formie - w pięciu poprzednich kolejkach wywalczyła 13 punktów i dość pewnie usadowiła się na czwartej pozycji, która gwarantuje udział w Lidze Mistrzów. Sevilla uczestniczy w tych rozgrywkach obecnie i we wtorek czeka ją na Old Trafford rewanżowy pojedynek z Manchesterem United w 1/8 finału. W Hiszpanii było 0:0.

 

W podobnej sytuacji jak Kondogbia będą jeszcze dwaj uczestniczy sobotniej potyczki - trener Valencii Marcelino Garcia Toral w sezonie 2011-12 przez kilka miesięcy prowadził ekipę rywali, a argentyński pomocnik Sevilli Ever Banega w latach 2008-14 był zawodnikiem "Nietoperzy", który jednak dwukrotnie w tym czasie był wypożyczany do innych klubów.

 

"Myślę jednak, że największym smaczkiem tego meczu będzie fakt, że zmierzą się dwa czołowe zespoły ligi hiszpańskiej, które są w stanie stworzyć ciekawe i stojące na wysokim poziomie widowisko" - podsumował Kondogbia.

 

Na niekorzyść jego drużyny działa fakt, że żadnego z 13 ostatnich pojedynków między tymi ekipami nie wygrali goście.

 

Z drużyn czołówki teoretycznie najłatwiejsze zadanie czeka w 28. kolejce Barcelonę. Lider - niepokonany nie tylko w tym sezonie, ale łącznie w 34 spotkaniach ligowych, co jest klubowym rekordem - zmierzy się na wyjeździe z zamykającą tabelę Malagą. Gospodarzy od strefy bezpiecznej dzieli już osiem punktów, a zważywszy na to, że na zwycięstwo czekają od 12 kolejek, to ich los w tym sezonie wydaje się przesądzony.

 

Piłkarze Barcelony, wśród których zabraknie kontuzjowanego kapitana Andresa Iniesty, powinni jednak pamiętać o 8 kwietnia zeszłego roku. Wtedy na La Rosaleda przegrali 0:2 i była to ich... ostatnia porażka w La Liga.

 

"Blaugrana" - w środę zagra z Chelsea Londyn o awans do ćwierćfinału Champions League - zdecydowanie prowadzi w tabeli z dorobkiem 69 punktów. Osiem mniej ma drugie Atletico Madryt, które podejmie w niedzielę dziewiątą Celtę Vigo. Trenerzy obu tych jedenastek - Diego Simeone i Juan Carlos Unzue - jako piłkarze występowali wspólnie w Sevilli.

 

Z drużyn czołówki o pełną pulę najtrudniej może być plasującemu się na trzeciej pozycji Realowi Madryt. "Królewskich", którzy do lokalnego rywala tracą siedem punktów, czeka wyprawa do zajmującej ósmą lokatę drużyny Eibar.