Williams co prawda w tym roku zaprezentowała się już raz, ale było to deblowe spotkanie w meczu Pucharu Federacji z Holenderkami. 36-letnia zawodniczka wyszła na kort w połowie lutego razem ze starszą siostrą Venus, gdy ekipa z USA prowadziła 3:0 i losy awansu do półfinału Grupy Światowej były już rozstrzygnięte. Grę podwójną wygrały "Pomarańczowe". - To niesamowite. Minął ponad rok, pojawiło się dziecko i teraz po meczu wracam do córki. Jestem tym wszystkim bardzo podekscytowana - przyznała w czwartek Williams, która na awans do drugiej rundy potrzebowała półtorej godziny.

 

"To nie było łatwe spotkanie. Wciąż jestem jeszcze nieco zardzewiała, ale to nie ma znaczenia. Po prostu daję z siebie wszystko i cieszę się grą" - dodała 23-krotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych. Jej kolejną rywalką będzie Holenderka Kiki Bertens.

 

Już wcześniej z imprezą pożegnała się Magda Linette, która przegrała z Aliaksandrą Sasnowicz 7:5, 6:7 (2-7), 6:7 (4-7).

 

W piątek natomiast od drugiej rundy do rywalizacji przystąpi Agnieszka Radwańska. Zmierzy się z 44. w światowym rankingu Japonką Naomi Osaką, która wygrała z dwukrotną triumfatorką tej imprezy (2006, 2013) Rosjanką Marią Szarapową 6:4, 6:4.