Scott Quigg, były czempion wagi junior piórkowej wniósł na wagę 2,8 funta więcej powyżej limitu kategorii piórkowej, który Valdez uzyskał bez problemu. Nadwaga ta  ostatecznie przekreśliła nadzieje Brytyjczyka, który mocno wierzył, że zdoła odebrać pas Valdezowi.

 

Znają się doskonale, w ubiegłym roku stoczyli ze sobą 36 sparingowych rund i bywało różnie. Raz górą był Valdez, raz Quigg. – Wiele z tych sparingów wyniosłem, sporo się nauczyłem i jestem przekonany, że to ja wyjdę z tej walki zwycięsko – mówi przed nadchodzącym pojedynkiem w Carson, Oscar Valdez.

 

Fakt, że Quigg nie zrobił wagi dla wielu jest szokujący, bo Brytyjczyk uchodził za prawdziwego mistrza w zbijaniu zbędnych kilogramów. Dietę ma rozpisaną w najdrobniejszych szczegółach od pięciu lat. Prowadzi się sportowo, wyjątkowo dba o jakość żywienia. A mimo to nie dał rady wnieść na wagę  tyle ile potrzeba.

 

Valdez i jego sztab trenerski są zaskoczeni tym co się stało, mówią wprost o braku profesjonalizmu w obozie Quigga, ale sama walka nie jest zagrożona.

 

Brytyjczyk straci dodatkowo 20 procent swojego oficjalnego (100 tysięcy dolarów wynagrodzenia)  i oczywiście nawet gdyby pokonał Valdeza, nie zostanie nagrodzony mistrzowski pasem. Chce jednak pokazać, że jest bardzo dobrym pięściarzem i stać go na wygraną. Przeprasza wszystkich których zawiódł, jak też swojego rywala, którego bardzo szanuje za dotychczasowe osiągnięcia.

 

Inna sprawa, że to kolejny przypadek, gdy znany, utytułowany pięściarz nie jest w stanie dochować obowiązujących reguł. Lista tych którzy nie uzyskali wymaganego limitu wagi w walkach mistrzowskich jest bardzo długa. Jednym odbierano tytuły, jeśli to oni występowali w roli broniących mistrzowskich pasów, inni tracili szanse na ich zdobycie już podczas oficjalnego ważenia. Ale tylko Luisa Nery, byłego już mistrza wagi koguciej Japończycy ukarali dożywotnim zakazem walk na swoim terenie.

 

Historia tego Meksykanina jest świeża i dość nietypowa. W ubiegłym roku znokautował wieloletniego japońskiego czempiona Shinsuke Yamanakę i odebrał mu pas WBC w wadze koguciej. Później okazało się, że był na dopingu, ale tłumaczenie, że obecność zakazanego środka ma związek ze spożywaniem skażonego mięsa meksykańskich krów sprawiło, że zachował zdobyty pas.

 

W rewanżu, który zarządziła organizacja WBC, Nery znokautował Yamanakę jeszcze szybciej niż za pierwszy razem, ale tytuł stracił na wadze, bo nie uzyskał limitu. Władze WBC nie tylko odebrały mu pas, ale zdyskwalifikowały za brak profesjonalizmu i związaną z nim nadwagą. Ale do walki oczywiście dopuszczono, by wszyscy mogli zarobić.

 

A teraz Japończycy uznali, że nie chcą oglądać u siebie walk z udziałem takiego oszusta jak Luis Nery. Trzeba przyznać, że dożywotnia dyskwalifikacja zakazująca walk na terenie określonego kraju, to rozwiązanie którego sobie nie przypominam.

 

Ale Scott Quigg może spać spokojnie. Amerykanie chyba nie potraktują go tak, jak Japończycy Luisa Nery.

 

Transmisja gali w Carson od godziny 2.00 w Polsacie Sport.