Zespół z Mannheim w sobotę 24 marca rozegra dwa spotkania. Jedno w rodzimej lidze z THW Kiel, a drugi z PGE VIVE Kielce w Lidze Mistrzów. Jak to możliwe? W Kilonii wystąpi pierwsza drużyna popularnych „Lwów”, a w Kielcach rezerwy grające w 3. Bundeslidze.

 

Działacze niemieckiego klubu argumentują, że hit Bundesligi będzie transmitowany na żywo przez jedną ze stacji telewizyjnych i nie ma możliwości zmiany terminu tego pojedynku. „To bardzo zła decyzja dla całej piłki ręcznej. Rozgrywki Ligi Mistrzów mają, a właściwie powinny mieć większą renomę niż krajowe. Poza tym terminarz LM był znany jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, dlatego takie tłumaczenia mnie nie przekonują. Nie rozumiem tej decyzji” – nie ukrywał sternik kieleckiego klubu.

 

Jednym z wariantów rozwiązania tego problemu była zmiana gospodarzy spotkań 1/8 finału LM. Pierwsze rozegrane zostałoby w Niemczach w środę 21 marca, a drugie w Kielcach. Na taki krok zdecydował się krajowy rywal „Lwów” THW Kiel. Pierwszy mecz z Pick Szeged popularne „Zebry” zagrają w Kilonii, a rewanż na Węgrzech. - Jak widać, można było znaleźć rozsądne rozwiązanie tej sprawy, wystarczyła tylko odrobina dobrej woli. Ta decyzja nikomu nie pomoże, a zaszkodzi wszystkim - rozgrywkom Ligi Mistrzów, a nawet Bundeslidze, bo niesmak pozostanie. Niemieccy działacze mieli możliwość podjęcia różnych decyzji, a wybrali najgorszy wariant – podkreślił Servaas.

 

„Pokazali, że mają wszystkich w nosie, nie szanują nas i innych klubów. Jeśli mają takie podejście do Ligi Mistrzów, to lepiej w niej w ogóle nie grać” – dodał ostro prezes VIVE.

 

Mistrz Niemiec chciał rozegrać mecz w Kielcach, ale trzy dni wcześniej 21 marca. - Jako gospodarz mamy prawo wybrać sobie termin spotkania, który jest dla nas najlepszy. W weekend przyjdzie do hali znacznie więcej kibiców niż w środku tygodnia, dlatego nie zgodziliśmy się na taką propozycję – wyjaśnił Servaas.

 

Rywale byli także skłonni przyjechać to stolicy regionu świętokrzyskiego, ale dzień po konfrontacji z THW Kiel. Na takie rozwiązanie nie zgodziła się jednak Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF), która już raz w podobnej sytuacji ustąpiła. W listopadzie ubiegłego roku „Lwy” rozegrały ligowy mecz z ekipą z Lipska. Po spotkaniu zespół wsiadł w samolot, by dzień później rozegrać mecz LM w hiszpańskiej Barcelonie. - To też była bardzo zła decyzja. Nie można grać dwóch spotkań dzień po dniu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby „Lwy” grały w sobotę w Kilonii, a w niedzielę w Kielcach. To degradacja Ligi Mistrzów – podkreślił prezes 14-krotnych mistrzów Polski.

 

W sytuacji, kiedy do Kielc przyjadą rezerwy Rhein-Neckar Loewen, losy awansu do ćwierćfinału LM wydają się przesądzone. - Niektórzy mogą powiedzieć, że możemy się z tego cieszyć, ale ja wolałbym wygrać z mistrzem Niemiec grającym w najmocniejszym składzie. Wtedy jest większa satysfakcja – zapewnił Servaas, który zwrócił się do zawodników i kibiców kieleckiej drużyny.

 

„Zespół musi podejść w pełni skoncentrowany do tego pojedynku, by wygrać jak najwyżej. I nie chodzi o to, że każda bramka zwiększa nasze szanse na awans, to kwestia honoru. Mam też nadzieję, że nasi fani wypełnią halę do ostatniego miejsca i stworzą taki +kocioł+, jakiego jeszcze w Hali Legionów nie było” – zaapelował sternik VIVE.

 

Pierwsze spotkanie miedzy mistrzami Polski i Niemiec rozegrane zostanie w sobotę 24 marca o godz. 16 w Kielcach, rewanż 1 kwietnia o godz. 19 w Mannheim.