Kapitan Fiorentiny zmarł w wieku 31 lat z powodu zatrzymania akcji serca. Koledzy znaleźli go w dniu meczu w hotelowym pokoju bez oznak życia. Paradoksem jest fakt, że cztery dni wcześniej zawodnik wraz z innymi piłkarzami przeszedł badania serca, które nie wykazały żadnego problemu. Wada musiala być więc ukryta. Według "La Gazzetta Dello Sport" 31-latek prawdopodobnie zmarł we śnie. Zostawił partnerkę Franceskę Fioretti oraz córeczkę Nicolę. Ojcem został zaledwie dwa tygodnie wcześniej...

Przed i w trakcie niedzielnego meczu z Benevento klub zorganizował Astoriemu piękne pożegnanie. Zanim drużyny przystąpiły do gry, do nieba poszybowały balony w barwach Fiorentiny (biało-fioletowe), a na murawie pojawiły się dzieci w koszulkach z nazwiskiem zmarłego. Następnie spiker przystąpił do wyczytywania składów. "Z numerem 13 nasz wieczny kapitan - Davide Astori" - powiedział. Piłkarze Fiorentiny wyszli na boisko w koszulkach z napisem "Ciao, Davide", na murawie widniał plakat z hasłem "Capitano per sempre" (z włoskiego: "kapitan na zawsze"), a potem miała miejsce minuta ciszy, która trwała dobrze ponad dwie minuty.

Na tym jednak nie koniec. Astori występował w Fiorentinie z numerem "13", toteż w 13. minucie mecz został przerwany, a kibicie ułożyli na trybunach wielki napis "Davide 13". Miejsce "wiecznego kapitana" zajął w składzie natomiast Vitor Hugo. Brazylijczyk grał na plecach z numerem "31", czyli odwrotnością numeru Astoriego. Dokładnie 13 minut po przerwaniu gry, w 26. minucie, Hugo wpisał się na listę strzelców i - jak się okazało - zapewnił Fiorentinie zwycięstwo. Był to jego pierwszy gol w barwach klubu, do którego trafił 1 lipca 2017 roku.

Po zdobyciu bramki Hugo pokazał kibicom specjalnie przygotowaną na tę okazję koszulkę upamiętniającą Astoriego, a potem mu zasalutował.

 

Fiorentina zajmuje w tabeli Serie A dziewiąte miejsce z 22 punktami na koncie - do pierwszego Juventusu traci 12 oczek. Benevento z 10 punktami na koncie jest ostatnie w tabeli.