Iwanow o Lechii Gdańsk: Nowy trenerze! Nie zepsuj tego!

Piłka nożna
Iwanow o Lechii Gdańsk: Nowy trenerze! Nie zepsuj tego!
fot. PAP

W Gdańsku z niepokojem patrzy się na ligową tabelę. Po porażce z Legią Warszawa Lechia jest na trzynastym miejscu. Zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową. A wszystko to jeszcze przed poniedziałkowym spotkaniem Arki Gdynia z Bruk Betem Termaliką (godz. 18:00). Przecież wypadku wygranej klubu z Niecieczy ubiegłoroczny beniaminek przeskoczy gdańszczan. Czy Lechii grozi spadek?

Trudno sobie to zwizualizować. Jednak liga nie opiera się na wyobraźni. Mimo to w degradację Lechii nie wierzę. Ale w pełną dramaturgii i nerwów końcówkę już tak. Wiosna i lato nad morzem będą z pewnością gorące.

 

Gdańszczanie i tak mają szczęście. Od tego sezonu po fazie zasadniczej nie dzieli się punktów. Ich sytuacja wówczas byłaby jeszcze bardziej skomplikowana. Tym bardziej, że zespół z Energa-Stadionu nie jest przyzwyczajony do walki o utrzymanie, a raczej stworzony do "wyższych" celów. Przecież jeszcze dziesięć miesięcy temu do końca mógł mieć nadzieje na mistrzostwo Polski. Inna sprawa, że analizując spokojnie ich ostatni mecz na Łazienkowskiej z Legią odniosłem wrażenie, że gdańskiej ekipie nie zależało specjalnie na zwycięstwie. Konieczność gry w pucharach, wyjazdów do "Azerbejdżanów" czy "Kazachów" ostatnio przynosi polskim klubom więcej wstydu niż powodu do dumy. Czwarte miejsce wydawało się wówczas "bezpieczniejsze".

 

Lechia ma w tym sezonie już trzeciego trenera. Po Piotrze Nowaku i Adamie Owenie drużynę ma odbudować Piotr Stokowiec. Kontrkandydatem eks-szkoleniowca z Lubina był Dariusz Wdowczyk, który być może byłby logiczniejszym rozwiązanie ze względu na wrodzoną umiejętność piłkarzy "chwycenia za twarz". Bo może to byłoby w tej chwili bardziej potrzebne. Nikt mi nie powie, że Marco Paixao (króla strzelców ubiegłego sezonu razem z Marcinem Robakiem), Sławomira Peszkę (pewnego kandydata do wyjazdu na mistrzostwa świata w Rosji i jednego z najważniejszych zmienników w dwóch cyklach eliminacji za kadencji Adama Nawałki) czy Milosa Krasicia (kiedyś gwiazdę reprezentacji Serbii oraz CSKA Moskwa i Juventusu) trzeba uczyć grać w piłkę. Dodajmy do tego Pawła Stolarskiego, który był przymierzany do Benfiki, podstawową "szóstkę" reprezentacji na mecz z Ukrainą jeszcze pod wodzą Waldemara Fornalika Damiana Łukasika, numer jeden przed lata w Legii Warszawa Dusana Kuciaka czy niezwykle utalentowanego Adama Chrzanowskiego. Mało? To dodam ławkę: Jakub Wawrzyniak, Patryk Lipski, Grzegorz Kuświk, Ariel Borysiuk i Sebastian Mila. Już bez opisów, bo nie ma na to miejsca i czasu, poza tym nie są to zawodnicy anonimowi. Ja wiem, że sporo z nich najlepsze lata ma już za sobą, niektórzy nawet dawno, ale nikt mi nie wmówi, że Piast Gliwice, Arka Gdynia, Wisła Płock czy nawet Górnik Zabrze mają mocniejsze kadry.

 

W czym zatem tkwi problem? Czy zwolniony niedawno Adam Owen, który pracował m.in. w sztabie reprezentacji Walii także podczas Euro 2016 (wyspiarze dotarli do półfinału) nie był w stanie odpowiednio ustawić polskiego ligowca, a poradził sobie z przygotowaniem Garetha Bale’a z Realu Madryt? Czy Piotr Nowak po czwartym miejscu w 2017 roku nagle stracił czarodziejską różdżkę? I jak duży wpływ na formę drużyny miał właśnie Walijczyk, który przecież rozpoczął pracę w Gdańsku już po – mimo wszystko – dobrym sezonie Lechii zakończonym w czerwcu 2017 roku? Piłkarze chwalili go za wiedzę i profesjonalne podejście. Ale fakty są takie, że był to jego debiut w roli pierwszego trenera, dotychczas zawsze pracował na czyjeś konto. A Lechia, mimo miejsca w tabeli, to klub gdzie czuje się presję.

 

W Gdańsku naprawdę jest wszystko czego potrzebuje duży futbol. Zdaniem wielu najpiękniejszy, "bursztynowy" stadion w Polsce. Urokliwa architektonicznie starówka i jej okolice, które po renowacjach i nowych budowach, które zastępują nieużytki i pozostałości po komunistycznej myśli architektonicznej zaczyna przypominać uliczki w Hamburgu czy Bremie. Liczną rzeszę głośno dopingując wiernych kibiców. Piłkarskie i trenerskie znakomitości, które można spotkać w strefie "Prestige". Warunki do pracy dziennikarzy i uprzejmość stewardów i ochrony też na wysokim poziomie. Kadra? Tak szeroka, że mogą jej zazdrościć w Poznaniu, Białymstoku czy w Warszawie. Parafrazując i przerabiając nieco stary ale często powracający żart o prośbie chłopaka skierowanej do dziewczyny, z którą planuje relację: "Nowy trenerze! Nie zepsuj tego!". Lechia zasługuje na Ekstraklasę. Musi być lepiej. Bo gorzej przy takim potencjale być już nie może.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze