Mimo, że Włosi byli faworytem spotkania nie zamierzali ryzykować i wystawili do walki swoje najcięższe działa. Nazwiska takie jak Stanković, Juantorena, Sokołow, czy Grebennikov są gwarancją poziomu. Na ten kibice w łódzkiej Atlas Arenie absolutnie nie mogli narzekać.

Nie najlepiej rozpoczął spotkanie Milad Ebadipour. Irański przyjmujący chciał sprytnie zaserować, lecz piłka zatańczyła na taśmie i została na stronie bełchatowian. W odpowiedzi próbkę umiejętności w polu serwisowym dał gościom Tylor Sander uniemożliwiając gospodarzom wyprowadzenie składnej akcji. Walka na początku seta była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn do stanu 11:10 nie zdołała odskoczyć na więcej niż jeden punkt. Siatkarze Roberto Piazzy zdołali wyjść na prowadzenie w dalszej fazie seta i kiedy wydawało się, że pewnie zmierzają po zwycięstwo w ataku pomylił się Ebadipour. Irańczyk odrobił swój błąd w najlepszym momencie posyłając rywalom asa serwisowego na wagę piłki setowej. Co prawda siatkarze PGE Skry nie wykorzystali pierwszej szansy, lecz chwilę później zablokowana została kiwka Juantoreny, a to dało triumf w pierwszej partii.

Równie wyrównany był początek seta drugiego. Wyraźna przewaga polskiego zespołu zarysowała się na środku siatki. W doskonałej dyspozycji był Lisinac, który co i raz częstował przeciwników potężnymi atakami i skutecznymi blokami. Świetnie spisywał się też Karol Kłos. W końcówce odsłony na prowadzeniu byli siatkarze Lube. Mimo trzech błędów serwisowych bełchatowian udało im się wyjść z opresji i podwyższyć prowadzenie na 2:0.

Bełchatowianie podeszli do trzeciego seta dość mocno rozluźnieni. Poskutkowało to wysokim prowadzeniem przyjezdnych. Na drugą przerwę techniczną Cucine Lube zeszło prowadząc aż 16:9. Do końca grała już tylko jedna drużyna. Niestety nie była to PGE Skra. Podobnie niekorzystnie gospodarze weszli w czwartą odsłonę. Wicemistrzowie Polski nie mieli zbyt wiele do powiedzenia i mimo przebudzenia pod koniec musieli spisać na straty kolejną partię.

Pierwsza akcja tie-breaka nie zwiastowała niczego dobrego. Włosi spektakularnie zatrzymali Lisinaca. Mimo, że bełchatowianie walczyli naprawdę dzielnie, nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i przegrali 2:3.

Jeden punkt zdobyty w meczu z faworytem daje nadzieję na sukces w spotkaniu rewanżowym, które zostanie rozegrane w czwartek 22 marca we Włoszech. Zwycięzca dwumeczu zmierzy się w kolejnej rundzie z lepszym z pary Chaumont VB 52 Haute Marne i Trentino Diatec.
 
PGE Skra Bełchatów - Cucine Lube Civitanova 2:3 (27:25, 28:26, 13:25, 22:25, 10:15)

 

PGE Skra: Grzegorz Łomacz, Mariusz Wlazły, Srebko Lisinac, Karol Kłos, Bartosz Bednorz, Milad Ebadipour, Kacper Piechocki (libero) oraz Patryk Czarnowski, Nikołaj Penczew, Maricn Janusz

Cucine Lube:
Micah Christenson, Cwetan Sokołow, Enrico Cester, Dragan Stanković, Osmany Juantorena, Taylor Sander, Jenia Grebennikov (libero) oraz Jiri Kovar, Davide Candellaro, Andrea Marchisio (libero), Timofiej Żukowski