Po dziewięciu z 16 skoków w rozgrywanym po raz drugi norweskim cyklu Polak wyprzedza reprezentantów gospodarzy - Roberta Johanssona o 70,2 pkt oraz Andreasa Stjernena o 90,3 pkt.

 

Także w Pucharze Świata, pięć zawodów przed zakończeniem rywalizacji, przewaga trzykrotnego mistrza olimpijskiego wydaje się bezpieczna. Drugi Niemiec Richard Freitag traci do niego 190 pkt, a trzeci Norweg Daniel-Andre Tande - 254.

 

"Kamil skacze jak nakręcony. Rewelacyjnie, z wielką swobodą, daleko i pięknie. No i czuje się bardzo pewnie. Tylko pogoda może mu uniemożliwić wygranie Raw Air Tournament, a potem triumf w klasyfikacji generalnej PŚ" - ocenił Adam Małysz, wielki poprzednik Stocha, a obecnie dyrektor PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej.

 

Gdyby Stoch wygrał, odniósłby 29. zwycięstwo w karierze, a drugie w Trondheim, dokładnie pięć lat po pierwszym. To było jedyne dotychczas jego podium na Granasen.

 

W 2001 roku triumfował na nim Małysz, w pamiętnym konkursie, gdy wynikiem 138,5 m ustanowił rekord skoczni, a ówczesny jego trener Apoloniusz Tajner złapał się z niedowierzania za głowę po tej próbie. Po modernizacji obiektu i jego powiększeniu rekord wynosi 143 m, a należy do Austriaka Michaela Hayboecka i Japończyka Noriaki Kasaiego.

 

W czwartek zaprezentuje się łącznie sześciu biało-czerwonych. Poza Stochem, także szósty w klasyfikacji Raw Air Dawid Kubacki, który we wtorek w Lillehammer przegrał tylko z kolegą z drużyny i odnotował najlepszy występ w PŚ, jak również Stefan Hula, Piotr Żyła, Maciej Kot i Jakub Wolny.

 

Początek konkursu o godz. 17.