W inauguracyjnym spotkaniu pod wodzą Stokowca Lechia przegrała w minioną niedzielę na własnym stadionie 1:3 z Legią Warszawa i po tej porażce szkoleniowiec "biało-zielonych" długo nie mógł do siebie dojść.

 

„Mój nastrój wcale się nie poprawił, bo złość mi nie przeszła i zawodnicy to czują. Wiedzą też, że przydarzyły się nam ogromne błędy, zwłaszcza w obronie, których nie ma prawa się popełniać nawet na poziomie juniorskim. To jest fundament, od tego się zaczyna i takich rzeczy absolutnie nie możemy robić. Zbyt łatwo tracimy bramki i kontrolę we własnym polu karnym. A zależność jest prosta. W górnej ósemce są drużyny, które popełniają najmniej błędów” – zauważył.

 

Niespełna 46-letni szkoleniowiec podkreśla, że Lechię czeka jeszcze sporo pracy i wszyscy muszą nastawić się na trudne chwile.

 

„Trzeba zdać sobie sprawę, że sytuacja jest nie jest łatwa, ale na pewno nie taka, z której nie można wyjść. W swojej karierze spotkałem się z podobną sytuacją i udało mi się z niej wydostać zespół. Wierzę, że w Lechii będzie podobnie. Przyszedłem tutaj w konkretnym celu, ale efektów tej pracy nie można od razu oczekiwać. Praca się jednak sama obroni i moim zdaniem to co się buduje dłużej, to również trwa dłużej” – stwierdził.

 

Nowy trener "biało-zielonych" zamierza jednak jak najszybciej doprowadzić do sytuacji, w której jego drużyna będzie w stanie rywalizować z najlepszymi.

 

„W meczu z Legią widać już było promienie nadziei. Najtrudniejsze rzeczy robiliśmy bardzo dobrze, ale wyłożyliśmy się na prostych elementach, dlatego teraz chcemy skupić się na podstawach, a fajerwerki zostawić na później. W ostatnim tygodniu powiedziano wiele, ale słowa są ulotne. Wszyscy, także kibice, oczekują konkretów i jak najszybciej postaramy się zamienić deklaracje w czyny” – dodał.

 

Taka okazja nadarzy się już w piątek w Poznaniu, gdzie o 20.30 gdańszczanie zmierzą się z trzecim w tabeli Lechem.

 

„Przed przystąpieniem do leczenia trzeba postawić właściwą diagnozę i ja jestem na tym etapie. Najlepszą ku temu okazję będę miał w czasie przerwy na reprezentację, co nie oznacza, że jedziemy do Poznania tylko rozegrać mecz. Jesteśmy podrażnieni i stać nas na to, aby postawić się Lechowi. Mamy jednak dużo szacunku dla rywali, bo to bardzo dobrze zorganizowana drużyna, która ma klasowego trenera. Widać, że poznaniacy są w formie i na pewno przez przypadek nie znajdują się w czubie tabeli” – skomentował.

 

Stokowiec utrzymuje, że przed spotkaniem z Lechem pewne zmiany, zarówno w meczowej kadrze jak i wyjściowym składzie, będą, ale nie chce zdradzać szczegółów. Jak wyjaśnia, nie zamierza bowiem ułatwiać zadania rywalom.

 

„U mnie szansę mają wszyscy, bo nie dzielę zawodników na starych i młodych, Polaków i obcokrajowców, tylko na gotowych do gry i niegotowych. Chcę widzieć u każdego piłkarza zaangażowanie, ogień w oczach i dobre nastawienie, a nie obojętność. Gra toczy się o wielka stawkę i liczą się potrzeby drużyny, a nie poszczególnych graczy. Każdy ma jednak możliwość, żeby się pokazać i dać zespołowi bodziec” – podsumował trener Lechii.