W ostatnim meczu na własnym stadionie zawodnicy Arki w efektownym stylu pokonali zespół z Niecieczy, dzięki czemu przerwali serię sześciu spotkań bez wygranej.

"To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne, bowiem dało nam wiarę w to, co robimy, więcej pewności siebie i trochę spokoju. O komforcie nie mówię, bo dalej gramy o to, aby sprawić mega sensację, a za taką trzeba byłoby uznać nasz awans do grupy mistrzowskiej. Przed nami ciężkie mecze, ale wiemy, że każdego można pokonać" – podkreślił Ojrzyński.

W najbliższym spotkaniu żółto-niebiescy w sobotę o 18 zmierzą się w Białymstoku z Jagiellonią, która wspólnie z Legią otwiera tabelę. 22 października 2017 pokonali drużynę z Białegostoku u siebie 4:1. Później gdynianie podejmą stołeczną ekipę, a na zakończenie sezonu zasadniczego w derbach Trójmiasta zmierzą się w Gdańsku z Lechią.

"Jagiellonia to silny zespół, który potrafi połączyć bardzo dobra grę na wyjazdach z udanymi występami na własnym stadionie. Nie przez przypadek jej zawodnicy Przemysław Frankowski i Taras Romanczuk zostali powołani do reprezentacji Polski, a kilku innych graczy znajduje się w kręgu zainteresowań trenerów ich drużyn narodowych" – skomentował.

Jagiellonia wygrała pięć pierwszym meczów rundy wiosennej, jednak w ostatnim spotkaniu poniosła wysoką porażkę 1:5 w Poznaniu z Lechem. Szkoleniowiec Arki uważa jednak, że z tego wyniku nie można wyciągać żadnych wniosków.

"W pierwszych pięciu wiosennych meczach Jagiellonia straciła tylko jedną, natomiast w poprzedzających występ w Poznaniu dziewięciu konfrontacjach trzy bramki. Ostatnio jej zawodnicy dostali z Lechem pięć goli, ale takie spotkania się zdarzają. Dlatego wiemy, że rywale na pewno będą podrażnieni po ostatniej wpadce i postarają się także zrewanżować nam za poniesioną w Gdyni porażkę. Mamy jednak plan jak pokonać Jagiellonię. Ciężkie zadanie przed nami, ale absolutnie wykonalne" – zaznaczył.

45-letni szkoleniowiec zapewnił, że jego drużyna zamierza zagrać w Białymstoku odważnie, ale nie "na hurra".

"Dobrze byłoby pójść za ciosem, jednak trzeba też zagrać rozsądnie, bo można nastawić się tylko na atak i przegrać 2:6, a my nie planujemy wrócić do domu na kolanach. Zawsze można opowiadać fajne historie, ale podstawą jest to, aby orać boisko i grać z zębem, a nam czasami brakowało tego, żeby bezkompromisowo iść na 110 procent" – zauważył.

Do Białegostoku Ojrzyński zabrał 19 piłkarzy. W Gdyni zostali kontuzjowani środkowy obrońca Adam Danch i defensywny pomocnik Antoni Łukasiewicz, a także lewy defensor Adam Marciniak i meksykański napastnik Enrique Esqueda.