Starcie trzeciej drużyny w tabeli LSK i mistrzyń Polski to bez wątpienia niedzielny mecz na szczycie. Rzeszowianki w rundzie jesiennej pokazały, że są w stanie pokonać policzanki, a potrzebowały na to zaledwie trzech setów. W meczu rewanżowym kibice Developresu liczyli na niemałe emocje, a fani Chemika - efektywne zwycięstwo.

Ciężko szukać pozytywów w grze rzeszowianek w pierwszej partii spotkania. Zawodniczki Chemika zdobywały punkty seriami, przez co dystansowały swoje rywalki, nie dając im najmniejszych szans na rozegranie się w meczu (10:5). Tuż za umowną drugą przerwą techniczną (16:10), przyjezdne zupełnie zdominowały parkiet i nie pozwoliły gospodyniom na zdobycie ani jednego punktu! Ostecznie mistrzynie Polski wygrały odsłonę inauguracyjną bardzo wysoko: 25:10.  

"Zimny prysznic" z pierwszej partii ocucił zawodniczki Developresu, którym wreszcie udało się dotrzymać kroku rywalkom. W tym secie obie ekipy toczyły wyrównaną walkę, choć częściej to zespół z Podkarpacia musiał "gonić" wynik. Gospodynie poradziły sobie dobrze w tej roli i nie pozowoliły policzankom odskoczyć, a w końcówce to właśnie one objęły prowadzenie. Mistrzyniom Polski nie udało się w pełni kontrolować najważniejszych akcji seta i w konsekwencji musiały uznać wyższość rzeszowianek. Na przerwę oba zespoły schodziły z dorobkiem jednego seta.

Spora ilość błędów własnych w drużynie przyjezdnych, pozwoliła rzeszowiankom objąć prowadzenie. Przy stanie 16:11 dla gospodyń, wydawało się, że udało im się zupełnie zażegnać kryzys z pierwszego seta i że tę partię zapiszą na swoim koncie. Wtedy jednak mistrzynie Polski zanotowały serię punktową, w której zagrały dobrze w ataku a dodatkowo dołożyły punktową zagrywkę Natalii Mędrzyk, doprowadzając wynik do wyrównania. Kolejna seria punktów, w której swoje zrobiła Malwina Smarzek (2 punktowe ataki i 1 blok), pozwoliła zbudować im sporą przewagę (22:18). Ostatnie piłki także należały do przyjezdnych, które ponownie objęły prowadzenie w meczu.

Rzeszowianki nie zamierzały "chować głowy w piasek" i dobrze otworzyły czwarty set (7:1). Zbudowana przewaga zapewniła im komfort gry i pozwoliła kontrolować sytuację na boisku. Dominacja na parkiecie przyniosła konkretny punktowy rezultat (16:10), którego policzankom nie udało się odrobić aż do samego końca (20:14). Ostatecznie gospodynie wygrały 25:18 i doprowadziły do tie-breaka.

W piątym secie lepszą i pewniejszą grę prezentowały zawodniczki Developresu (7:3). Przy stanie 13:8 gospodyniom przydarzył się przestój w grze, który kosztował je nie tylko punkty, ale też sporo nerwów. Mistrzyniom Polski udało się bowiem znacznie zmniejszyć stratę (13:11). Na szczęście dla rzeszowianek Lorenzo Micelli dysponował jeszcze czasem taktycznym, który przywrócił koncentrację w szeregi Developresu. Dwie ostatnie akcje należały do zespołu z Podkarpacia, który zapisał na swoim koncie dwa punkty do tabeli rozgrywek. MVP: Anna Kaczmar.

Developres SkyRes Rzeszów - Chemik Police 3:2 (10:25, 26:24, 20:25, 25:18, 15:11).

Developres SkyRes Rzeszów: Helene Rousseaux, Monika Ptak, Katarzyna Żabińska, Anna Kaczmar, Adela Helic, Jelena Blagojevic - Agata Sawicka (libero) – Kamila Ganszczyk, Klaudia Kaczorowska, Agnieszka Rabka, Julia Andruszko.
Chemik Police: Bianca Busa, Katarzyna Gajgał-Anioł, Malwina Smarzek, Stefana Veljkovic, Natalia Mędrzyk, Sladjana Mirkovic - Aleksandra Krzos(libero) - Izabela Bełcik, Berenika Tomsia, Straszimira Simeonowa.