Eksperci już wcześniej wskazywali na ZAKSĘ, która w PlusLidze radzi sobie znakomicie - z 26 meczów tylko trzy przegrała. Do zespołu wrócił też holenderski przyjmujący Sam Deroo.

- Bardzo mi tego brakowało, bycie gdzieś obok, poza boiskiem, jest zawsze trudne. Oczywiście wolę sytuację, kiedy jestem z chłopakami i towarzyszą mi meczowe emocje. W pierwszym spotkaniu z Jastrzębskim Węglem nie było jeszcze idealnie, jednak robimy wszystko co w naszej mocy, abym mógł wspomóc drużynę już w stu procentach - powiedział.

Jastrzębskiemu Węglowi nie udało się w LM przerwać serii porażek z kędzierzynianami. Ostatni raz w ekstraklasie pokonali ZAKSĘ 9 stycznia 2015 - na wyjeździe 3:1. W minioną środę nie pomogła nawet wiedza ich trenera Ferdinando De Giorgiego, który świetnie zna rywala, bo w poprzednich dwóch sezonach doprowadził go do mistrzostwa Polski.

- Do meczu nawet nie wiedziałem o tej niedobrej serii. Każda passa kiedyś się musi jednak skończyć. Mam nadzieję, że to nastąpi w środę i wygramy za trzy punkty, a potem rozstrzygniemy na swoją korzyść złotego seta – powiedział środkowy JSW Grzegorz Kosok.

Zwycięzca tej rywalizacji zmierzy się z lepszym w dwumeczu pomiędzy Berlin Recycling Volleys i VfB Friedrichshafen. Pierwsze spotkanie w stolicy Niemiec goście - prowadzeni przez selekcjonera reprezentacji Polski Belga Vitala Heynena - wygrali 3:2.

Trzeci polski przedstawiciel w LM - PGE Skra - na wyjeździe zmierzy się z włoskim Cucine Lube Civitanova. W pierwszym starciu wygrana polskiego zespołu była na wyciągnięcie ręki. Bełchatowianie wygrywali już 2:0, ale ostatecznie przegrali 2:3.

To oznacza, że przed nimi bardzo trudne zadanie, bo we Włoszech, na gorącym terenie, będzie ciężko pokonać dobrze dysponowanego przeciwnika. Lube, którego zawodnikami w przeszłości byli Sebastian Świderski i Bartosz Kurek, triumfowało w LM w 2002 roku.

- Oczekuję innego spotkania w rewanżu. PGE Skra przyjedzie do Włoch nie mając nic do stracenia i może zagrać bez stresu, presji. Na pewno da z siebie wszystko, szczególnie w ataku. Myślę, że rewanż może być trudniejszy niż pierwszy mecz – ocenił jeden z najlepszych siatkarzy Lube Bułgar Cwetan Sokołow.

W europejskich rozgrywkach rywalizują także siatkarze Asseco Resovii Rzeszów, którzy w Pucharze CEV dotarli już do półfinału, ale w nim mają niezwykle trudnego rywala - Biełogorie Biełgorod. Tydzień temu w Rosji ekipa z Podkarpacia przegrała sromotnie 0:3. Teraz u siebie spróbuje odrobić straty, ale to - zdaniem ekspertów - będzie wielkim wyzwaniem.

W Biełogorie występuje wielu znakomitych obecnych i byłych reprezentantów Rosji, m.in. Siergiej Grankin, Siergiej Tietiuchin czy Dmitrij Muserski.