Adrian Brzozowski: Byliście bardzo blisko w drugim secie, ale ostatecznie ZAKSA pokazała regularność, szczególnie w zagrywce. Co jest nie tak ostatnio z Waszą postawą? Przecież cały sezon prezentowaliście się świetnie, a moim zdaniem w ostatnich meczach obniżyliście loty.

Lukas Kampa: Wydaje mi się, że nie można powiedzieć, że coś poszło źle, to był nasz poziom z tego sezonu. Musimy stawić temu czoła i pracować by być lepszym, może trochę ustablizować poziom. W tym momencie taki zespół jak ZAKSA gra cały czas na bardzo wysokim poziomie i wywiera na tobie presję w zagrywce, ale nie tylko w niej. Na końcu nie możemy być zadowoleni, że dziś odpadliśmy, ale możemy czuć satysfakcję z dojścia do tej fazy rozgrywek. Teraz mamy kolejny cel - awansować do play-offów w Pluslidze, dlatego nie możemy się smucić w domach i zwieszać głów. Od jutra skupiamy się na kolejnym meczu.

Porozmawiajmy chwilę o zasadach - jak zapatrujesz się na to, że po przegraniu dwóch setów wszystko już było jasne i drużyny grały już tylko o pietruszkę?

Nie podoba mi się to zbytnio. Są powody, by tak grać, bo ten system jest najbardziej fair, jest też dobry dla tych młodych chłopaków, którzy mogli dostać szansę w trzecim secie. Z drugiej strony dla kibiców to fatalna wiadomość. Czasami sobie myślę, że takie mecze powinny kończyć się po dwóch setach, bo wszystkie emocje już wyparowują.