Trener Rakowa Częstochowa: Pierwszoligowe rozgrywki nie są dobrze zorganizowane

Piłka nożna

Piłkarze Rakowa Częstochowa wiosną rozegrali do tej pory zaledwie jeden mecz ligowy w Nice 1 lidze. Ich spotkania z Chojniczanką Chojnice, Odrą Opole i Zagłębiem Sosnowiec zostały przełożone na późniejsze terminy. Beniaminek zaplecza Lotto Ekstraklasy swoje najbliższe spotkanie rozegra dopiero 31 marca, a następnie czeka ich prawdziwy maraton, w którym będą odrabiać zaległości. To mocno nie podoba się trenerowi RKS-u, Markowi Papszunowi.

Ten jeden mecz ligowy, który Raków ma rozegrany w tym roku miał miejsce w Katowicach przeciwko GKS-owi. Częstochowianie przegrali 1:2, ale trener Papszun w rozmowie z Radio FON przyznał, że rywale nie byli tego dnia „wielką drużyną”.

- Wiemy, co nie funkcjonowało i na czym musimy się mocniej skoncentrować. To nie jest tak, że musimy dodatkowo pracować, bo pracowaliśmy i mamy wszystko wypracowane. Po prostu błędy, które nam się przytrafiły nie mogą się zdarzać. Te sytuacje, w których zachowaliśmy się źle, a szczególnie w tych, po których padły bramki, to były sytuacje, które powinniśmy rozwiązać w inny sposób – zdecydowanie. My wiemy, jak trzeba było się zachować w tych sytuacjach, tylko tego nie zrobiliśmy. To był klucz, bo było wiele meczów na jesieni, gdzie przeciwnicy byli jeszcze groźniejsi, a nie potrafili zdobywać bramek. Te mecze nie wyglądały, jak w pierwszej połowie.

- Niektórzy zagrali – w pewnych fragmentach meczu – poniżej tego, co jest minimum i czego wymagamy, a wymagamy realnie, bo ich na to stać, żeby takich błędów nie popełniać. To zdecydowało o obrazie i optyce na ten mecz. Zdajemy sobie z tego sprawę. Te błędy nie mogą się zdarzyć, bo grając tak nieodpowiedzialnie, a tak to trzeba nazwać, to będzie nam ciężko zdobywać punkty. Właściwie może to wykorzystać każdy, bo nic nie ujmując przeciwnikowi, ale to nie była wielka drużyna i moim zdaniem grało się z nimi bardzo łatwo. Wystarczyło w kilku sytuacjach zachować się lepiej w pojedynczych działaniach i właściwie nie byłoby z ich strony żadnego zagrożenia. Rywale nie byli w stanie skonstruować żadnej akcji, to były wszystko proste środki, prosta gra do przodu, ale przy takich błędach takie działania też są skuteczne. Oczywiście, GKS wykorzystał te błędy i dlatego wygrał – stwierdził Papszun.

Spotkanie w stolicy Górnego Śląska było jednak 10 marca. Na kolejny mecz częstochowianie muszą czekać do 31 marca, kiedy to zmierzą się u siebie z Wigrami Suwałki. Po długim wyczekiwaniu ekipa czerwono-niebieskich rozpocznie piłkarski maraton. Niesystematyczność kalendarza rozgrywek źle wpływa na cykl treningowy, co nie podoba się Papszunowi. - Ostatni mecz zagraliśmy 10 marca, to będzie aż 19 dni bez meczu, a potem w 14 dni rozegramy sześć spotkań.  Niestety te rozgrywki nie są dobrze zorganizowane, trzeba to jasno powiedzieć, bo nie może być takiej sytuacji, że nie grasz trzy tygodnie, a później rozgrywasz sześć meczów w dwa. Wychodzi na to, że dłużej trenowaliśmy niż będziemy grać. Biorąc pod uwagę okres przejściowy i przygotowawczy oraz te trzy tygodnie, to razem się robi 17-18 tygodni, a grać będziemy może z 9-10 – zaznaczył w rozmowie z Radio FON.

 

W załączonym materiale wideo skrót jedynego jak na razie meczu Rakowa w 2018 roku.

psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze