Poprzedni sezon był najlepszym w karierze zakopiańczyka. Rywalizację w Pucharze Świata zakończył na piątym miejscu, a w indywidualnych zawodach tego cyklu po raz pierwszy stawał na podium. Najpierw był drugi w Lillehammer (za Kamilem Stochem), a następnie wygrał w Sapporo (ex aequo ze Słoweńcem Peterem Prevcem) i Pjongczangu. W mistrzostwach świata w Lahti zajął piąte i szóste miejsce, a razem z kolegami z reprezentacji sięgnął po złoto w zmaganiach drużynowych.

W cyklu 2017/18 planował na stałe zadomowić się w światowej czołówce, ale spotkało go rozczarowanie. Najlepszym wynikiem okazało się ósme miejsce, które osiągnął dwukrotnie - w Niżnym Tagile i Willingen.

W trakcie sezonu stracił nawet na krótko miejsce w drużynie, jednak na igrzyska w Pjongczangu odzyskał je i w Korei Południowej cieszył się z brązowego medalu. To w jego oczach jednak zdecydowanie za mało, by uznać ostatni rok za udany.

- Nie jestem w stanie uratować tego sezonu. Jedyne, o co mogę walczyć w Planicy, to latać jak najdalej, aby sprawić sobie trochę radości na koniec sezonu - przyznał po kwalifikacjach, w których zajmując 15. miejsce bez trudu wywalczył prawo startu w konkursie.

Na to, co było przyczyną jego regresu nie ma prostej odpowiedzi.

- Maćkowi czasem brakuje wiary - w to co robi, ale też trochę w siebie. On jest specyficznym zawodnikiem, ma niesamowity talent. Często jednak się zniechęca. Kiedy coś idzie nie tak, jakby chciał, to zaczyna brakować mu cierpliwości. W skokach jest ona bardzo ważna, a trener Stefan Horngacher na każdym kroku to powtarza - powiedział Adam Małysz, dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim.

26-latek nie składa broni. Wie, że uzyskanie w Słowenii dobrych wyników nie będzie bez znaczenia. Kot w wychodzeniu z kryzysu ma już wprawę. W 2014 roku w igrzyskach w Soczi na obiekcie normalnym zajął siódme miejsce i również wydawało się, że jest u progu wielkich wyników. W kolejnym sezonie prezentował się jednak słabo i w efekcie nie pojechał na mistrzostwa świata do Falun.

- Jeśli pozytywnie się kończy cykl, to łatwiej jest odpocząć i wejść w przygotowania do następnego - podkreślił.