Adrian Brzozowski: Czy postawa PGE Skry Bełchatów i gładkie zwycięstwo Cucine Lube Civitanova 3:0 w rewanżowym meczu pierwszej rundy fazy play off siatkarskiej Ligi Mistrzów jest zaskoczeniem?

Wojciech Drzyzga: Z całą pewnością zespół włoski był zdecydowanie bardziej faworyzowany przed tym dwumeczem i odpadnięcie Skry było wkalkulowane w końcowy wynik. Inną kwestią jest wysoki rozmiar porażki. Po pierwszym, wyrównanym meczu można było spodziewać się zaciętej walki także w rewanżu, ale gospodarze nie pozostawili cienia wątpliwości, kto powinien awansować do następnego etapu turnieju.

To czego nie udało się zrobić bełchatowianon dokonali siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Jak ocenia Pan szanse podopiecznych Adrei Gardiniego w dalszej cześci tegorocznej edycji Ligi Mistrzów?

Patrząc obiektywnie na wyniki polskich drużyn, osiągnięty rezultat odpowiada sile naszej ligi. Pech chciał, że Skra wylosowała akurat drużynę, która aspiruje do wygrania Ligi Mistrzów. Z drugiej strony ZAKSA sprostała wysokim oczekiwanion i prawdziwa weryfikacja tego, jak silna to drużyna nastąpi w kolejnym meczu.

Czy kolejny rywal ZAKSY - VfB Friedrichshafen będzie faworytem?

Drużyna Vitala Heynena to grupa świetnie wyszkolonych techniczne siatkarzy, ale polski klub także ma w swoich szeregach znakomitych graczy. Pod względem warunków fizycznych prezentowanych przez poszczególnych zawodników, to ZAKSA wygląda się minimalnie lepiej. Ten mecz to starcie dwóch równych drużyn.

Cały wywiad z Wojciechem Drzyzgą w załączonym materiale wideo.