Wśród gospodarzy brylował Anthony Davis. Rzucił 33 punkty, a do double-double zabrakło mu jednej zbiórki. Jrue Holiday zapisał na koncie 26, a Rajon Rondo 24 pkt i 10 asyst. 28 punktów uzyskał dla zespołu z Miasta Aniołów Kentavious Caldwell-Pope, a po 23 Julius Randle (miał ponadto 10 zbiórek) oraz Brook Lopez.

 

"Kawalerzyści" z Cleveland, którzy w czwartek nie grali, są piątą drużyną, która wywalczyła awans do rozgrywek play off. Wcześniej podobnym osiągnięciem popisali się koszykarze Toronto Raptors i Boston Celtics z Atlantic Division w Konferencji Wschodniej oraz Golden State Warriors i Houston Rockets z Zachodniej, którzy zapewnili sobie zwycięstwo odpowiednio w Pacific Division i Southwest.

 

Protesty przed meczem kolejki w stolicy Kaliforni Sacramento, w którym zmierzyli się miejscowi Kings oraz Atlanta Hawks były odpowiedzią na zabicie przez policjantów w niedzielną noc nieuzbrojonego 22-letniego Afroamerykanina położyły się cieniem nad sportową rywalizacją. Policja zdecydowała nie wpuścić do hali Golden 1 Center dużej liczby protestujących. Spotkanie wygrali Kings pokonując koszykarzy z Georgii 105:90. Najcelniej w drużynie gospodarzy rzucał pierwszoroczniak Justin Jackson - 20 pkt, a po 16 dołożyli Frank Mason oraz Buddy Hield. W zespole zwycięzców wyróżnili się Isaiah Taylor - 18 oraz Dewayne Dedmon i Damion Lee po 13.

 

Nie wiedzie się w ostatnim czasie Dallas Mavericks. W czwartek podopieczni trenera Ricka Carlisle ulegli we własnej hali Utah Jazz 112:119. To czwarta porażka z rzędu zespołu z Teksasu. "Jazzmanów" do zwycięstwa poprowadził przede wszystkim pierwszoroczniak Donovan Mitchell - 26 punktów. Goście wygrali po raz 22. w ostatnich 25 meczach. Sześć punktów dla gospodarzy zaliczył pozyskany z Charlotte Hornets na dziesięć spotkań Aaron Harrison. Bardzo dobrze zagrał J.J. Barea. W 567. występie w barwach Mavericks uzyskał 21 punktów. Inny z czołowych zawodników gospodarzy Niemiec Dirk Nowitzki grając 25 minut podwyższył czas występów do 50437 minut.

 

W jedynym czwartkowym pojedynku, którego losy rozstrzygnęły się w dogrywce Houston Rockets pokonali przed własną publicznością Detroit Pistons 100:96. Wśród gości triple-double popisał się Blake Griffin. Zdobył 21 punktów i miał po dziesięć asyst i zbiórek. Double-double (20 zbiórek i 17 pkt) dodał Andre Drummond. W zespole gospodarzy najcelniej rzucali Eric Gordon (22) oraz James Harden (21).