Mateusz Borek: Jesteś po pierwszym tygodniu sparingów przed walką z Joey Abellem. W poniedziałek dołączają dwaj sparingpartnerzy z USA. Rozumiem, że te sparingi zaczną się intensyfikować?

Tomasz Adamek: Kondycja jest zrobiona. Podczas sparingów mogłem robić osiem i dziesięć rund, także wszystko jest w porządku. Najważniejsze, żeby moje atuty, czyli speed, na którym bazowałem przez całą karierę.

Walka z Abellem, która będzie miała duży potencjał emocjonalny, bo wiemy, że jest on w topowym momencie swojej kariery. Trzy zwycięstwa i trzy przez nokaut, m.in. z Zimnochem. To dla ciebie szansa przełamania stereotypu, że Adamek nie umie boksować z mańkutami. Ewidentnie tarcza od dwóch i pół miesiąca podporządkowana była pod walkę z zawodnikiem leworęcznym i o każdy detal treningowy dba trener Gus Curren.

Gus jest jak wilk, który kąsa i nie odpuszcza. To porządny człowiek i dobry trener, który przekazuje swoją wiedzę. Wszystko robimy pod mocne strony Abella, by nie dać się na nie złapać.

Przerażają cię piekielnie mocne sierpowe bite między rękawice?

Zawsze lubiłem walczyć z wielkimi chłopami, silnie bijącymi, bo łatwo ich trafić. Najgorszy jest taki rywal, który ucieka.

Cała rozmowa z Tomaszem Adamkiem w załączonym materiale wideo.

 

Bilety na galę Polsat Boxing Night: „Noc Zemsty” dostępne na ebilet.pl!