„Nie oceniam swojego debiutu najlepiej, bo przegraliśmy mecz. Zawsze marzyłem, aby w debiucie zwyciężyć. W pierwszej połowie był typowy mecz walki. Po zmianie stron mieliśmy już więcej miejsca, ale brakowało nam spokoju przy wykończeniu akcji” – przyznał Frankowski z Jagiellonii Białystok.

 

Z kolei Kownacki zdaje sobie sprawę, że piątkowym występem we Wrocławiu jeszcze nie zapewnił sobie miejsca w drużynie narodowej na mistrzostwa świata w Rosji.

 

„Na moje kolejne powołania będzie składało się wiele czynników, przede wszystkim gra w klubie i aktualna dyspozycja. Do mundialu jest jeszcze trochę czasu i wiele może się zmienić. W klubie muszę grać w większym wymiarze, a wówczas będę mógł liczyć, że znajdzie się dla mnie miejsce w reprezentacji i polecę na mistrzostwa świata” – ocenił Kownacki.

 

21-letni zawodnik wystąpił w ataku u boku Roberta Lewandowskiego.

 

„Mecz był trochę szarpany i przerywany przez faule. Przegraliśmy, ale stworzyliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych i to napawa optymizmem. Teraz trzeba poprawić skuteczność” – ocenił napastnik Sampdorii Genua.

 

W przerwie Łukasza Fabiańskiego w bramce zmienił 30-letni Bartosz Białkowski.

 

„Spełniło się moje największe marzenie, ale zamierzam dalej ciężko pracować, aby pozostać w tej reprezentacji dłużej. O tym, że zagram dowiedziałem się już w czwartek. Z trenerem bramkarzy Jarosławem Tkoczem dokonaliśmy analizy przeciwnika. Spałem spokojnie” – przyznał bramkarz Ipswich Town.

 

W 61. minucie pokonał go z rzutu karnego Victor Moses.

 

„Wiedziałem, że do końca będzie czekał na moją reakcję. Kiedy przeniosłem ciężar ciała na jedną stronę, on uderzył w drugi róg. Oglądaliśmy rzuty karne wykonywane przez Nigeryjczyków. Moses wykonywał je w różny sposób” – dodał Białkowski.

 

We wtorek w Chorzowie reprezentacja Polski zagra towarzysko z Koreą Południową.